Oficjalne konto Star Wars na Twitterze użyło w poście cytatu z kultowego "The Room", co nie udzło uwadze Tommy'ego Wiseau.

Crossover „The Room” i „Gwiezdnych wojen” to coś, o czym wcześniej nie myśleliśmy, ale teraz nie może nam wyjść z głowy. Niedawno Mark Hamill, aktor grający Luka Skywalkera, zapytał na Twitterze swoich fanów, czy za nim tęsknią. W odpowiedzi oficjalne konto Gwiezdnych Wojen bezpośrednio odwołało się do pamiętnego cytatu postaci Tommy’ego Wiseau, pisząc: „Oh hi, Mark”. To przykuło uwagę genialnego aktora/producenta/reżysera/scenarzysty, który również zacytował swój film, sugerując jednocześnie, że chętnie dołączyłby do uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć tego wyjątkowego dzieła, „The Room” jest niezależnym filmem z 2003 roku, w którym Tommy Wiseau jest producentem, reżyserem, scenarzystą i odtwórcą głównej roli. Opowiada historię miłosnego trójkąta z udziałem postaci Wiseau, Johnny’ego, i jego najlepszego przyjaciela Marka (Greg Sestero) oraz narzeczonej Lisy (Juliette Danielle). W pewnym momencie filmu Lisa fałszywie oskarża Johnny’ego o pobicie jej, co skłania naszego bohatera do wycieczki na dach swojego bloku. Po głośnym lamentowaniu, że nie uderzył Lisy, przypadkiem zauważa swojego przyjaciela Marka siedzącego w pobliżu, co skłania go do przedziwnie zagranej kwestii: „Och, cześć, Mark”.

Pokracznie grane i przedziwne dialogi filmu są jednym z głównych powodów, dla których zyskał on status kultowego, a fani na całym świecie co roku uczestniczą w specjalnych pokazach „The Room”. Kolejny cytat, który był wielokrotnie przywoływany w konwersacji na Twitterze pojawia się, gdy Johnny kłóci się z Lisą o to, kto odpowiada za rozpad ich związku. Sfrustrowany Johnny zaciska pięści i krzyczy: „Rozrywasz mnie na strzępy, Lisa!”.

Wiemy, że to absurdalne, ale wizja Wiseau w Gwiezdnych Wojnach brzmi jak coś fantastycznego. I nawet gdyby Tommy dostał rolę stormtroopera, to natychmiast wiedzielibyśmy którego zagrał.