Netflix drożej?

W najnowszym raporcie analityków z UBS Securities pojawiają się informacje, że gigant streamingu, Netflix, planuje kolejne podwyżki cen abonamentu w tym roku.

Podwyżka ta ma na celu przyspieszenie wzrostu przychodów i zysków firmy. Z raportu wynika, że takie działanie pozwoliłoby zwiększyć całkowity wzrost przychodów Netflixa w 2024 roku do 15%, w porównaniu z 7% w 2023 roku.

Netflix podniósł cenę swojego abonamentu 'Basic’ w październiku, z $9.99 do $11.99 miesięcznie w Stanach Zjednoczonych, a także zwiększył koszty w Wielkiej Brytanii i Francji. Chociaż Netflix oficjalnie nie ogłosił dalszych podwyżek cen, raport UBS zauważa, że taki ruch wpisywałby się w plan obowiązujący w całej branży oraz zmianę w kierunku „rentowności w streamingu”.

Nowa strategia obejmuje:

1) podwyżki cen,

2) konsolidację platform,

3) kurację biblioteki (z towarzyszącymi umorzeniami aktywów),

4) cięcia w wydatkach na treści (dostosowane do spadków związanych ze strajkami w 2023 roku) oraz

5) odnowione spojrzenie na licencjonowanie treści.

Czy wyższe ceny Netflixa będą dobrym posunięciem?

Pomimo krytyki dotyczącej treści i pochopnych decyzji o anulowaniu niektórych produkcji, analiza cytuje dane Nielsena, które pokazują, że udział Netflixa w oglądalności telewizyjnej w USA wzrósł w styczniu 2024 roku, osiągając 7,9% w porównaniu z 7,7% pod koniec ostatniego roku.

Netflix jest również uznawany za jedną z najbardziej opłacalnych platform streamingowych na rosnącym rynku, w porównaniu z innymi głównymi platformami. Według raportu UBS, subskrypcje Netflixa są średnio tańsze niż na innych platformach, z „ceną za godzinę konsumpcji” wynoszącą około 30 centów/godzinę na Netflixie, w porównaniu z 56 centami/godzinę dla Hulu, 58 centami/godzinę dla Peacock, 73 centy/godzinę dla Disney+ oraz 81 centów/godzinę dla HBO Max i Paramount+.

W miarę jak cel w streamingu zmienia się z wzrostu liczby subskrybentów na rentowność dla tradycyjnych firm medialnych, widzimy Netflixa jako ostatecznego beneficjenta tej racjonalizacji branży.

– mówią analitycy UBS w raporcie.

Netflix spodziewa się również zwiększenia liczby swoich netto subskrybentów, z prognozą UBS dostosowaną z 18 milionów do 20 milionów w 2024 roku. Dla kontekstu, Netflix pozyskał 29,5 miliona netto subskrybentów w 2023 roku, notując wzrost z rocznej średniej 21 milionów w latach 2020-2022.

Chociaż spodziewamy się spowolnienia we wzroście użytkowników netto, wierzymy, że Netflix nadal ma znaczny potencjał, ponieważ kontynuuje konwersję użytkowników na płatnych subskrybentów i przyciąga nowe grupy.

– czytamy w raporcie.

Największe nazwiska Hollywood wciąż na pokładzie

W tym roku na platformie pojawią się takie duże filmy jak „Back in Action” z Jamie Foxxem i Cameron Diaz, „Carry-On” z Taronem Egertonem i Jasonem Batemanem, „Damsel” z Millie Bobby Brown ze „Stranger Things”, krytycznie oceniany „Hit Man” z Glenem Powellem, „Rebel Moon Part 2: The Scargiver” w reżyserii Zacka Snydera oraz „Beverly Hills Cop: Axel F”, w którym Eddie Murphy powraca do jednej ze swoich najbardziej ikonicznych ról.

To spora dawka rozrywki, nawet nie wspominając o takich serialowych projektach jak „Avatar: Ostatni Władca Wiatru”, 3. sezon „Bridgerton”, „Ripley” z Andrew Scottem, „3 Body Problem”, „Black Doves”, 2. sezon „Dyplomaty”, 4. sezon „Emily w Paryżu”, „The Gentlemen” czy 6. sezon „Cobra Kai”.

W kontekście ciągłej ewolucji rynku streamingowego i wzrastających oczekiwań widzów, decyzja o podwyżce cen przez Netflixa może wydawać się ryzykowna. Jednak biorąc pod uwagę solidne fundamenty, na których opiera się strategia firmy, platforma wydaje się być w dobrej pozycji, aby utrzymać swoją dominację na rynku, nawet w obliczu wyższych cen. Czy tak będzie faktycznie – zobaczymy.


Legendy reżyserii: przewodnik po filmografiach

Bez tych reżyserów trudno wyobrazić sobie kino.

Zapraszamy Was na filmową podróż, w której przewodnikiem będzie lista reżyserów, bez których trudno wyobrazić sobie kino. To oni swoją wizją, stylem i niezwykłym podejściem do sztuki filmowej zdefiniowali to, co na wielkim ekranie nazywamy magią. Od mistrzów suspensu, przez wizjonerów science fiction, aż po nowoczesnych narracyjnych akrobatów – każdy z nich wnosi do kinematografii coś wyjątkowego, coś, co przekracza granice wyobraźni i zmusza do refleksji.

Na tej liście znajdą się zarówno ikony, które każdy kinomaniak zna i ceni, jak i może mniej oczywiste nazwiska, które jednak zasługują na uwagę ze względu na swój unikalny wkład w sztukę filmową. Przygotujcie się na spotkanie z twórcami, którzy swoją pasją i talentem przekraczają granice kina, tworząc dzieła, które inspirują, prowokują do myślenia i, co najważniejsze, pozostają z nami na długo po seansie.

Tak więc, bez dalszej zwłoki, zapraszamy do odkrycia listy „must-watch” filmografii reżyserów, którzy na zawsze zmienili oblicze kina. Oto oni – mistrzowie obiektywu, architekci snów i opowiadacze historii, których talent i wizja wyznaczają kierunki rozwoju światowej kinematografii.

Alfred Hitchcock – mistrz napięcia i suspensu. Jego techniki filmowe są ucztą dla każdego kinomaniaka. Filmy jak „Psychoza”, „Ptaki” czy „Rear Window” to klasyka, która wciąż fascynuje.

Akira Kurosawa – reżyser, który wprowadził świat w bogactwo kina japońskiego. „Siedmiu samurajów”, „Rashomon” i „Ran” to tylko niektóre z jego dzieł, które zmieniły sposób, w który widzimy film.

Stanley Kubrick – reżyser znany z perfekcjonizmu i innowacyjności. Od science fiction („2001: Odyseja kosmiczna”) przez dramat wojenny („Full Metal Jacket”) po horror („Lśnienie”), jego filmografia jest bogata i różnorodna.

Quentin Tarantino – mistrz dialogu i niesamowitych zwrotów akcji. Jego filmy takie jak „Pulp Fiction”, „Kill Bill” czy „Django” to mieszanka gatunkowa pełna niespodzianek i charakterystycznego stylu.

Agnieszka Holland – polska reżyserka o międzynarodowej sławie, która porusza trudne tematy społeczne i historyczne. „Europa, Europa”, „W ciemności” czy „Pokot” to filmy, które zapadają w pamięć i skłaniają do refleksji.

Martin Scorsese – reżyser, którego filmy często badały tematykę przestępczości, winy i odkupienia. „Taksówkarz”, „Wściekły Byk”, „Wilki z Wall Street” to tylko niektóre z jego ikonicznych dzieł.

Wes Anderson – znany z unikalnego stylu wizualnego i ekscentrycznych postaci. Filmy jak „Grand Budapest Hotel”, „Moonrise Kingdom” czy „The Royal Tenenbaums” oferują unikalne i barwne doświadczenie filmowe.

Joel i Ethan Coen – bracia, którzy są mistrzami w mieszaniu gatunków, od komedii po dramaty. „Fargo”, „To nie jest kraj dla starych ludzi” i „Big Lebowski” to filmy, które pokazują ich zdolność do tworzenia niezapomnianych historii.

Sofia Coppola – reżyserka znana z delikatnego podejścia do postaci i atmosfery. „Między słowami”, „Marie Antoinette” i „The Bling Ring” to filmy, które badają subtelne emocje i relacje międzyludzkie.

Christopher Nolan – reżyser, który znany jest z eksplorowania złożonych tematów w przystępny sposób. „Incepcja”, „Interstellar” i „Mroczny Rycerz” to tylko kilka przykładów jego zdolności do tworzenia złożonych światów i opowieści.

Pedro Almodóvar – hiszpański reżyser znany z kolorowych i emocjonalnych opowieści o miłości, pożądaniu i tożsamości. Jego filmy takie jak „Porozmawiaj z Nią”, „Volver” czy „Ból i blask” wyróżniają się głębokim humanizmem i unikalnym podejściem do narracji.

Michael Haneke – austriacki mistrz psychologicznego thrillera i dramatu, który w swoich filmach, takich jak „Biała wstążka”, „Amour” czy „Funny Games”, bada ciemne zakamarki ludzkiej psychiki i społeczności. Jego dzieła są wyzwaniem dla widza, zmuszającym do refleksji nad naturą przemocy i miłości.

Lars von Trier – duński reżyser, którego twórczość często prowokuje i wywołuje kontrowersje. Filmy takie jak „Melancholia”, „Dogville” czy „Antychryst” są intensywne emocjonalnie, eksplorując ludzką cierpienie i skomplikowane relacje międzyludzkie w bardzo oryginalny sposób.

Paweł Pawlikowski – polski reżyser, który zdobył międzynarodowe uznanie dzięki filmom takim jak „Ida” i „Zimna wojna”. Jego dzieła charakteryzują się oszczędnym stylem, głęboką emocjonalnością i wyrafinowanym zmysłem estetycznym, często bada tematy przeszłości, tożsamości i miłości.

Jiří Menzel – czeski reżyser, kluczowa postać czeskiej Nowej Fali, znany przede wszystkim z filmu „Pociągi pod specjalnym nadzorem”. Jego twórczość łączy ludzką ciepłość z subtelnym humorem, często eksplorując absurd i komplikacje życia codziennego w socjalistycznej Czechosłowacji.


Tim Travers i Paradoks Podróżnika w Czasie

Czarne dziury, klony i Danny Trejo

„Tim Travers i Paradoks Podróżnika w Czasie” zabierze nas w podróż przez czas na Festiwalu Filmowym Cinequest już w marcu. Film, inspirowany „ciężkim piciem i kiepskimi decyzjami życiowymi”, jak sugeruje reżyser, może pochwalić się imponującą obsadą — Felicia Day, Danny Trejo, Keith David, Joel McHale i wielu innych, z Samuelem Dunningiem w roli tytułowego szalonego naukowca, Tima Traversa – mizantropa, który wprowadza w czas i wszechświat kompletny chaos, próbując zabić swoje młodsze ja.

Oto streszczenie „Tima Traversa i Paradoksu Podróżnika w Czasie”:

Witajcie w paradoksie podróżnika w czasie, gdzie naukowiec tworzy maszynę czasu i zabija swoje młodsze ja, co skutkuje istnieniem człowieka, który nie powinien — i nie mógłby istnieć. To właśnie paradoks, a paradoksy są niemożliwe. Poznajcie człowieka, który go stworzył: Tima Traversa, samotnika i szalonego naukowca, który zamierza stanąć na końcu czasów twarzą w twarz z Bogiem, by rzucić Mu wyzwanie.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by @filmquest

W trakcie swojej przygody, Tim zmierzy się z najemniczą bandą, której skradziony pluton napędza jego maszynę, stanie do intelektualnego pojedynku z podcasterem w stylu Alexa Jonesa, stworzy czarną dziurę, spotka kobietę jeszcze bardziej szaloną niż on, sklonuje samego siebie, zniszczy wszechświat, stworzy go na nowo, i być może — tylko być może — nauczy się w końcu akceptować siebie.

Przed premierą, „Tim Travers i Paradoks Podróżnika w Czasie” był prezentowany na European Film Market na Berlinale w tym miesiącu, a Guerrilla Rep Media zajęła się marketingiem i dystrybucją filmu. Przed pełnometrażową premierą, reżyser Stimson Snead nakręcił w 2021 r. krótkometrażową wersję „Paradoksu Podróżnika w Czasie”, w której również wystąpił Samuel Dunning. Jak mówi Snead:

Większość historii o podróży w czasie wykorzystuje ją do eksploracji emocji i kondycji ludzkiej. Męczy Was już to? Jeśli tak, „Tim Travels” jest odpowiedzią, filmem, który zagłębia się w „co gdyby”, „i” oraz „ale” i bada je do skrajności, osiągając ekstremalnie komediowy efekt. Paradoksy podróży w czasie, rozszczepione rzeczywistości, holo-universa, entropia, czarne dziury i tworzenie bogów. To wszystko tutaj jest… To cała historia.

Przed swoim pokazem na Festiwalu Filmowym Cinequest, „Tim Travers i Paradoks Podróżnika w Czasie” był oficjalnym wyborem wielu festiwali filmowych, w tym Mysticon Film Festival, Los Angeles Sci-Fi Film Festival, Destincy City Film Festival, Boston SciFi Film Fest, Spokane International Film Festival i Shockfest Film Festival, co Snead chwalił w mediach społecznościowych.

Reżyser mówił również, podczas promocji filmu w lokalnej stacji w Spokane, WA, KREM:

To historia o akceptacji siebie i miłości do siebie. Główny żart meta w oryginalnym krótkometrażowym filmie polegał na tym, że główny bohater był w stanie ciągłej autoagresji, zwykle przedstawianej w żartach. Zamiast odejść od tego motywu, postanowiliśmy go podwoić i zgłębić to, co mówi o psychice postaci, używając podróży w czasie jako zabawnej metafory. I wyszło to naprawdę pięknie. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Publiczność na Festiwalu Filmowym Cinequest będzie miała okazję zobaczyć film już w sobotę, 9 marca.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by AMAW New York City (@amawnewyork)


Cztery filmy o Beatlesach w reżyserii Sama Mendesa już w produkcji

Sam Mendes zabiera Beatlesów na wielki ekran w czterech biografiach, z których każda będzie skupiona na jednym z członków kultowej grupy.

To pierwszy raz, kiedy Beatlesi udostępnili pełne prawa do swojego życia i muzyki na potrzeby filmu. Dwaj żyjący członkowie zespołu, Paul McCartney i Ringo Starr, oraz rodziny Johna Lennona i George’a Harrisona udzieliły tej zgody poprzez Apple Corps., wielobranżową korporację założoną przez Beatlesów w 1968 roku.

Jestem zaszczycony, że mogę opowiadać historię największego zespołu rockowego wszech czasów i podekscytowany, że mogę wyzwać pojęcie tego, co stanowi wizytę w kinie –

– powiedział Mendes w oświadczeniu.

Wiadomość została również podana na oficjalnym, instagramowym koncie Beatlesów, gdzie wielu fanów podzieliło się swoim podekscytowaniem nadchodzącymi filmami w komentarzach.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by The Beatles (@thebeatles)

Uformowana w Liverpoolu w 1960 roku, grupa The Beatles szybko stała się fenomenem kulturowym. Uznawani za najbardziej wpływowy zespół w historii muzyki, Wspaniała Czwórka łączyła różne style muzyczne i była fundamentalna w rozwijaniu kontrkultury lat 60. Beatlesi rozstali się w 1970 roku, ale jej członkowie kontynuowali karierę muzyczną.

John Lennon został tragicznie zamordowany w 1980 roku, a George Harrison zmarł w 2001 roku po walce z rakiem płuc. Grupa pojawiła się w kilku filmach, a jej sukces i współpraca zostały przedstawione w kilku dokumentach, w tym w „The Beatles: Eight Days a Week – The Touring Years” Rona Howarda i „The Beatles: Get Back” Petera Jacksona.

Mendes będzie reżyserował wszystkie cztery filmy i produkował je ze swoim partnerem z Neal Street Productions, Pippą Harris, oraz Julią Pastor, a Jeff Jones będzie producentem wykonawczym. Harris nazywa nadchodzące filmy „epickim kinowym doświadczeniem”, które wykorzysta różne perspektywy, aby „opowiedzieć jedną historię o najbardziej celebrowanym zespole wszech czasów.” Sony Pictures Entertainment będzie finansować i wydawać filmy, których premiera jest zaplanowana na 2027 rok.

Sam Mendes jest nagradzanym reżyserem, najlepiej znanym ze swojej pracy nad filmami takimi jak „American Beauty”, „Droga do zatracenia”, „Droga do szczęścia” i „1917”; był również reżyserem filmów o Jamesie Bondzie „Skyfall” i „Spectre”.

Tom Rothman, prezes i dyrektor generalny Sony Pictures Motion Picture Group, chwalił wizję Mendesa dotyczącą opowiadania historii Beatlesów:

Dzisiejsze kinowe wydarzenia muszą być kulturowo sejsmiczne. Odważny, na dużą skalę pomysł Sama jest właśnie tym, a nawet więcej. Połączenie jego czołowego zespołu filmowego, z muzyką i historiami czterech młodych ludzi, którzy zmienili świat, zachwyci publiczność na całym świecie. Jesteśmy głęboko wdzięczni wszystkim stronom i sami nie możemy się doczekać, aby złamać kilka zasad z wyjątkowo artystyczną wizją Sama.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by @elcapideasgard

Biografie przeżywają obecnie swój wielki moment – filmy takie jak „Elvis”, „Maestro”, „Oppenheimer”, „Nyad”, „The Iron Claw” i „Ferrari” spotkały się z uznaniem krytyków – a Mendes jest krytycznie uznawanym filmowcem, więc nadzieje na te cztery filmy będą niewątpliwie wysokie.

Nie ogłoszono jeszcze obsady, ale opinie na temat tego, kto powinien zagrać czterech muzyków, już zaczęły krążyć.


Nowi Pogromcy Duchów mają być przerażający

Chociaż "Pogromcy Duchów: Zimowe Imperium" będzie charakteryzować się typowym dla serii humorem, fani powinni przygotować się na kilka prawdziwie przerażających momentów.

„Pogromcy Duchów: Zimowe Imperium” szykuje się, by podtrzymać sukces „Pogromców Duchów: Dziedzictwa” z 2021 roku, przedstawiając zupełnie nową przygodę, w której oryginalna drużyna – Peter Venkman, Ray Stantz i Winston Zeddemore – powróci do akcji, stając do walki z nową falą upiornych zjaw i duchów. Z premierą filmu zaplanowaną na przyszły miesiąc, reżyser Gil Kenan obiecuje, że najnowsza odsłona serii będzie zarówno zabawna, jak i zdecydowanie przerażająca, podobnie jak oryginał z 1984 roku.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Aguirre Mikael (@orioto)

Po ciepłym przyjęciu „Dziedzictwa”, nowa część nie tylko ponownie łączy w sobie ukochanych oryginalnych członków obsady – Billa Murraya, Dana Aykroyda i Erniego Hudsona – z nowymi twarzami z poprzedniego filmu, w tym Paula Rudda, Carrie Coon, Finna Wolfharda i Mckennę Grace, ale także wprowadza mrożące krew w żyłach nowe zagrożenie dla Nowego Jorku, trafnie nazwane „mrozem śmierci”, a wraz z nim nowy czarny charakter – Garrakę.

Podczas rozmowy z magazynem SFX, Gil Kenan podkreślił, że w najnowszej odsłonie „Pogromców Duchów” dokonano świadomego wyboru, aby wpleść w fabułę nieoczekiwane momenty przerażenia, które są kluczowym elementem dziedzictwa serii. Reżyser zaznaczył, że mimo iż humor w filmie pozostaje w równowadze z mroczniejszymi scenami, to właśnie zręczne balansowanie między nimi odgrywa kluczową rolę w sukcesie produkcji:

Zdecydowałem się na stworzenie straszniejszej wersji 'Pogromców Duchów’. Uważam, że film ten będzie postrzegany jako zarówno przerażający, jak i zabawny. Sekretem jest to, że im bardziej przerażająca scena, tym śmieszniejszy okazuje się być następujący po niej żart. To właśnie w ten sposób ton filmu oscyluje. Precyzyjne dostosowanie poziomu strachu jest dla mnie sposobem na to, aby humor był jeszcze bardziej wyrazisty.

Zwiastuny „Pogromców Duchów: Zimowe Imperium” umiejętnie prezentują mieszankę komedii i horroru, serwując widzom zarówno lodowato przerażające sceny, jak i charakterystyczne, krótkie dowcipy w wykonaniu Billa Murraya w roli Venkmana. Ta umiejętność równoważenia napięcia i humoru to fundament serii od jej spektakularnych początków z 1984 roku, gdzie każda nowa część z łatwością łączyła paranormalne przygody z niezapomnianymi żartami i slapstickową komedią. „Pogromcy Duchów: Dziedzictwo” silnie opierało się na nostalgii i emocjach, zwłaszcza w kulminacyjnych momentach, a „Zimowe Imperium” zdaje się kontynuować tradycję odwołań do oryginału z uśmiechem, wprowadzając jednocześnie nowego antagonistę i wątki nawiązujące do animowanego serialu „The Real Ghostbusters”.

„Pogromcy Duchów: Zimowe Imperium” ma otrzymać klasyfikację PG-13, sugerując, że przerażające momenty nie będą zbyt intensywne dla młodszych fanów serii, mimo że mogą przyczynić się do kilku niespokojnych nocy. Niemniej jednak, budowanie napięcia w połączeniu z humorystycznym odreagowaniem to specjalność serii, więc liczymy na rozrywkę w starym, dobrym stylu.


Oscarowi zwycięzcy i przegrani

Tegoroczna ceremonia wręczenia Oscarów zbliża się coraz większymi krokami. W wyścigu o najlepszy film nie bierze się jeńców, a historia tego prestiżowego wydarzenia pełna jest kontrowersyjnych decyzji. Dziś przyjrzymy się kilku zaskakującym wyborom, które wywołały burze emocji wśród krytyków i miłośników kina.

A jak będzie w tym roku? Przekonamy się już 10 marca. O miano najlepszego filmu zawalczą tym razem „American Fiction”, „Anatomia upadku”, „Barbie”, „Przesilenie zimowe”, „Czas krwawego księżyca”, „Maestro”, „Oppenheimer”, „Poprzednie życie”, „Biedne istoty” oraz  „Strefa interesów”

Zielona dolina vs. Obywatel Kane

„Obywatel Kane” traktowany jest dziś jako synonim filmowego arcydzieła, ale w 1942 r. udało mu się zdobyć tylko jednego Oscara – za najlepszy scenariusz oryginalny. Pomimo powszechnego uznania za innowacyjne podejście do kinematografii i narracji filmowej, opus magnum Orsona Wellesa nie zdobyło więcej statuetek i przegrało w kategorii najlepszego filmu z „Zieloną Doliną” – familijnym dramatem Johna Forda. Ten ostatni zgarnął łącznie 5 Oscarów.

2001: Odyseja Kosmiczna vs. Oliver!

„2001: Odyseja Kosmiczna” to bezsprzecznie jedno z najważniejszych i najbardziej wpływowych dzieł w historii kina. W 1969 roku tradycyjne gusta Akademii nie były jednak gotowe na wizualne i narracyjne nowatorstwo Stanleya Kubricka. Głęboko filozoficzna i symboliczna natura filmu przegrała ze znacznie bezpieczniejszym musicalem opartym na klasycznej powieści Karola Dickensa. „Oliver!” (reż. Carol Reed) zdobył tytuł najlepszego filmu oraz cztery dodatkowe statuetki za najlepszą reżyserię, muzykę, scenografię oraz dźwięk. Stanleyowi Kubrickowi musiał wystarczyć Oscar za najlepsze efekty specjalne.

Rocky vs. Taksówkarz

Choć „Rocky” Sylvestra Stallone zdobył w 1977 r. Oscara za najlepszy film, wielu uważa, że „Taksówkarz” w reżyserii Martina Scorsese był obrazem bardziej innowacyjnym i o nieporównywalnie większym znaczeniu artystycznym. Z całym szacunkiem dla „Włoskiego Ogiera”, ciężko się z tym nie zgodzić. Ostatecznie Taksówkarz zakończył wyścig o Oscary z czterema nominacjami („Najlepszy film”, „Najlepszy aktor pierwszoplanowy”, „Najlepsza aktorka drugoplanowa”, „Najlepsza muzyka oryginalna”), a siedmiokrotnie nominowany Rocky zgarnął łącznie trzy statuetki (pozostałe dwie to „Najlepszy reżyser” oraz „Najlepszy montaż”).

Zakochany Szekspir vs. Szeregowiec Ryan

W 1999 roku zwyciężyła miłość i pewnie byłby to powód do radości, gdyby nie to, że wojnę reprezentował genialny „Szeregowiec Ryan” (oraz niewiele mu ustępująca „Cienka czerwona linia”). Wygrana „Zakochana Szekspira” w kategorii najlepszego filmu była jednym z ogromnych zaskoczeń 1999 roku i zapisała się w historii Akademii jako jedna z najbardziej niezasłużonych. Lekka i sympatyczna komedia kostiumowa zdobyła łącznie aż siedem Oscarów, w tym także za najlepszy scenariusz. Jako przyczynę porażki „Szeregowca Ryana” często wskazuje się, że film Spielberga padł ofiarą intensywnej i nie do końca czystej kampanii marketingowej, która skutecznie wpłynęła na wyniki głosowania.

Miasto Gniewu vs. Brokeback Mountain

Wygrana “Miasta Gniewu” jako najlepszego filmu na ceremonii wręczenia Oscarów w 2006 roku była uznawana za jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji w historii tej nagrody. Obraz Paula Haggisa pokazuje złożone relacje rasowe w Los Angeles, ale jednocześnie był krytykowany za to, że robi to w sposób mało subtelny i często mocno uproszczony. W wyścigu o tytuł najlepszego filmu „Miasto Gniewu” pokonało m.in. „Brokeback Mountain” – faworyta publiczności i krytyków. Grono przegranych uzupełnili: „Monachium”, „Good Night, and Good Luck” oraz „Capote”

Jak zostać królem vs. The Social Network

W 2011 roku „The Social Network” Davida Finchera uchodziło za mocnego faworyta, ale to właśnie „Jak zostać królem” podbiło serca członków Akademii i zgarnęło najważniejszego Oscara. Historyczny film o królu Jerzym VI i jego wysiłkach w pokonaniu trudności związanych z mówieniem jest obrazem udanym i powszechnie cenionym. Wiele osób nie zgadzało się jednak z tym, że zasługuje on na aż tak duże wyróżnienie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wpływ, jaki „The Social Network” wywarło na kulturę i społeczeństwo. Film Toma Hoopera zgarnął łącznie cztery Oscary (pozostałe kategorie to „Najlepszy aktor pierwszoplanowy”, „Najlepszy reżyser” oraz „Najlepszy scenariusz oryginalny”). „The Social Network” musiało zadowolić się nagrodami za najlepszy scenariusz adaptowany, muzykę i montaż.


Co zwiastuje Super Bowl?

Super Bowl to nie tylko emocjonujące (chociaż głównie dla Amerykanów) starcie drużyn sportowych, ale również ważny punkt w kalendarzu miłośników kina. Jak co roku wydarzenie stało się areną, na której studia filmowe prezentują ekskluzywne zwiastuny, podsycając apetyt kinomanów na kolejne hity. Wybraliśmy dla Was najciekawsze z nich.

Deadpool 3

Po „Loganie” z 2017 r. Hugh Jackman postawił sprawę jasno – nigdy więcej nie wcieli się w Wolverine’a. Jak wiadomo, słowa jednak nie dotrzymał, dając fanom nadzieję na powrót jednej z najbardziej lubianych postaci Marvela. I to nie byle jaki, bo w towarzystwie cieszącego się nie mniejszą estymą Deadpoola. Dzięki Super Bowl możemy zobaczyć pierwszą, blisko 2,5-minutową zapowiedź nadchodzącego filmu. Obraz w kategorii wiekowej R ma trafić do amerykańskich kin 26 lipca 2024 roku, a jego oficjalny tytuł to „Deadpool & Wolverine”.

A Quiet Place: Day One

Na tegorocznym Super Bowl nie zabrakło też kolejnej odsłony „Cichego Miejsca”. Trzeci film z popularnej serii będzie prequelem skupiającym się na samym początku wyniszczającej świat inwazji tajemniczych stworzeń. W filmie występują m.in. Joseph Quinn, Lupita Nyong’o, Djimon Hounsou i Alex Wolff.  John Krasinski ograniczył się tym razem do roli producenta i współscenarzysty, a za kamerą stanął Michael Sarnoski. Reżyser nie ma jeszcze na swoim koncie wielkiego dorobku, ale to właśnie on nakręcił docenioną przez krytyków „Świnię”, przywracając należny szacunek Nicholasowi Cage’owi. Premierę „A Quiet Place: Day One” zaplanowano na czerwiec 2024 roku.

Twisters

Od premiery „Twistera” z Billem Paxtonem i Helen Hunt minęło już blisko 30 lat. Wprawdzie moda na kino katastroficzne przeminęła z wiatrem, ale trzeba przyznać, że trailer sequela prezentuje się co najmniej widowiskowo. Pierwsza część zarobiła na całym świecie blisko pół miliarda dolarów i stała się jednym z najbardziej kasowych obrazów 1996 r. Zdania o jego artystycznej wartości były jednak podzielone. Film zdobył dwie nominacje do Oscara (za najlepsze efekty specjalne i dźwięk), ale zgarnął też Złotą Malinę jako „najgorszy film, który zarobił ponad 100 mln dolarów”. O tym, jak poradzi sobie sequel będzie można przekonać się już w lipcu. Jedno jest pewne – twórcom udało się zebrać solidną ekipę. W głównych rolach występują Glen Powell i Daisy Edgar-Jones, a za kamerą stanął Lee Isaac Chung („Minari”). Scenariusz wyszedł natomiast spod pióra Marka L. Smitha („Zjawa”).

IF

John Krasiński nie wyreżyserował kolejnej odsłony „Cichego Miejsca”, bo najwyraźniej był zajęty kręceniem „IF”, którego pierwszą zapowiedź mogliśmy zobaczyć właśnie na Super Bowl. Tym razem twórca uderza w zdecydowanie lżejsze tony. Otrzymamy kino familijne opowiadające o perypetiach dziewczynki, która odkrywa, że widzi wyimaginowanych przyjaciół innych osób. W filmie występują m.in. Ryan Reynolds, Steve Carell, Cailey Fleming, Fiona Shaw i Phoebe Waller-Bridge. Premiera została zaplanowana na 17 maja 2024 roku.

Wicked

Kinowa wersja bijącego rekordy popularności broadwayowskiego musicalu, który opowiada o czarownicach z Krainy OZ. Sama historia jest natomiast oparta na motywach powieści „Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu”, którą napisał Gregory Maguire. Już teraz wiadomo, że film zostanie wydany w dwóch częściach, a pierwszą z nich będzie można zobaczyć 27 listopada 2024 roku. Za reżyserię odpowiada Jon M. Chu, mający na swoim koncie m.in. „Bajecznie bogatych Azjatów”. W rolach głównych występują Ariana Grande (jako Glinda) oraz Cynthia Erivo (jako Elphaba). Partnerują im. Michelle Yeoh, Jeff Goldblum, Ethan Slater oraz Jonathan Bailey.


Rogue Trooper od Duncana Jonesa

„Rogue Trooper” to nadchodząca produkcja reżysera Duncana Jonesa, oparta na popularnym brytyjskim komiksie, który zadebiutował w 1981 r. Film jest animacją zrealizowaną w całości na silniku Unreal Engine 5, wykorzystywanym przede wszystkim w grach video.

W Polsce „Rogue Trooper” nie jest zbyt dobrze znany, ale w świecie komiksowych pasjonatów to ceniona i kultowa marka. Uniwersum stworzone przez pisarza Gerry’ego Finleya-Day’a i artystę Dave’a Gibbonsa opowiada historię zmodyfikowanego genetycznie żołnierza o niebieskiej skórze, uwikłanego w wojenny konflikt pomiędzy dwiema frakcjami,   i Southers. Kiedy jego oddział zostaje całkowicie zniszczony w zdradzieckiej masakrze, Rogue poprzysięga zemstę. Jak się okazuje, w jej realizacji pomagają mu polegli kompani. Ich umysły przechowywane są w specjalnych biochipach, które zostały umieszczone w plecaku, broni i hełmie bohatera. Sam Duncan Jones opisuje scenariusz filmu jako połączenie „Strażników Galaktyki” oraz „The Raid”, co zwiastuje mnóstwo dynamicznej akcji i zadziornych, okraszonych humorem dialogów.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Rebellion (@rebelliondevelopments)

Tym, co na pewno wyróżnia „Rogue Troopera” na tle innych akcyjniaków science-fiction są aspekty techniczne. Duncan Jones sięgnął po silnik Unreal Engine 5 (UE5), który powstał przede wszystkim z myślą o nowoczesnych grach video. Wykorzystują go takie produkcje, jak „Fortnite”, „Lords of the Fallen” czy powstający „Wiedźmin 4”. UE5 Bywa też stosowany w produkcji filmowej i telewizyjnej, ale zazwyczaj jako narzędzie pomocnicze, m.in. do tworzenia efektów specjalnych i wirtualnych scenerii. Tutaj natomiast odgrywa pierwsze skrzypce. Za ożywienie wizji Duncana Jonesa odpowiada studio Treehouse Digital. Jego przedstawiciel, Stuart Fenegan, podkreślił, że wykorzystanie UE5 pozwoliło na osiągnięcie bardzo wysokiego standardu animacji, nawet przy budżecie filmu niezależnego. „Rogue Trooper” jest tym samym pionierskim projektem, który pozwala na rozwinięcie nowego procesu twórczego w zakresie niezależnej produkcji filmów CGI.

„Rogue Trooper” jest wygenerowaną komputerowo animacją, ale nie oznacza to, że w filmie nie znalazło się miejsce dla interesującej obsady. W głównego bohatera wciela się znany z „Dunkierki” i serialu „1899” Aneurin Barnard. Partnerują mu m.in. Sean Bean, Hayley Atwell, Asa Butterfield, Jack Lowden, Daryl McCormack oraz Jemaine Clement.

Warto podkreślić, że nie jest to pierwsze spotkanie „Rogue Troopera” z komputerami. W 2006 r. światło dzienne ujrzała trzecioosobowa strzelanka o tym samym tytule, a w 2017 jej odświeżona wersja, czyli „Rogue Trooper Redux”. Chociaż żadnej  z tych produkcji nie udało się podbić świata gier, to jednak obie zyskały grono wiernych fanów.

Obecnie film znajduje się na etapie postprodukcji, a data jego premiery nie została jeszcze ogłoszona. Ostatnim obrazem nakręconym przez Duncana Jonesa jest raczej chłodno przyjęte „Bez słowa” z 2018 roku. Jak dotąd największym artystycznym osiągnięciem reżysera pozostaje debiut z 2006 roku, czyli „Moon” z Samem Rockwellem w roli głównej.


Rozmowa po nowemu

Jedno z największych dzieł Francisa Forda Coppoli doczeka się nowej wersji. Nie będzie to jednak kolejny z klasycznych remake’ów, do których w ostatnich latach przyzwyczaiło nas Hollywood. Tym razem historia zostanie opowiedziana w formie limitowanego serialu telewizyjnego.

„Rozmowa” („The Conversation”) to thriller psychologiczny z 1974 roku w reżyserii Francisa Forda Coppoli, a zarazem jeden z wielkich klasyków amerykańskiego kina. Fabuła filmu skupia się wokół postaci Harry’ego Caula, wybitnego specjalisty od inwigilacji i podsłuchów, który sam obsesyjnie strzeże swojej prywatności. Jego najnowsze zlecenie dotyczy śledzenia konwersacji pary młodych ludzi, której treść zdaje się mieć wpływ na ich życie. W miarę zgłębiania zawartości nagrania, Caul nabiera coraz większych wątpliwości i zaczyna odczuwać moralny konflikt związany z potencjalnymi konsekwencjami dla bohaterów podsłuchiwanej rozmowy.

Nadchodzący remake najprawdopodobniej przyjmie postać limitowanego serialu telewizyjnego, a odpowiadało za niego będzie studio MRC, spod którego skrzydeł wyszły m.in. „Ozark” i „House of Cards”. W produkcję zaangażowane jest też American Zoetrope, czyli wytwórnia założona w 1969 r. przez samego Francisa Forda Coppolę i George’a Lucasa. Stanowisko showrunnera powierzono Erin Levy („Mad Men”, „Mindhunter”), a funkcję scenarzysty i reżysera objął  J.C. Chandor – twórca nadchodzącego „Kravena Łowcy” oraz takich filmów, jak „Chciwość”, „Rok przemocy” czy „Wszystko stracone”.

Główną bohaterką nowej wersji „Rozmowy” ma być wiodąca samotniczy tryb życia specjalistka od inwigilacji i technofobka, która zostaje uwikłana w korporacyjny spisek szpiegowski. Obsada pozostaje na razie w sferze plotek, ale najczęściej wspomina się o tym, że w serialu wystąpi Aubrey Plaza. Aktorka zyskała rozpoznawalność za sprawą roli w komediowym „Parks & Recreation”, gdzie do perfekcji doprowadziła żarty wygłaszane ze śmiertelną powagą (noszące w języku angielskim nazwę stylu „deadpan”).  Chociaż to właśnie z nich jest najlepiej znana, to w ostatnich latach z powodzeniem zaangażowała się w wiele produkcji o bardziej dramatycznym zabarwieniu, jak „Biały Lotos”, „Na złej drodze” czy „Ingrid wyrusza na zachód”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez aubrey plaza (@plazadeaubrey)

Oryginalna „Rozmowa” zdobyła uznanie zarówno wśród krytyków, jak i widzów. Film został uhonorowany Złotą Palmą na 27. MFF w Cannes oraz otrzymał trzy nominacje do Oscara (w kategoriach „Najlepszy film”, „Najlepszy scenariusz oryginalny” oraz „Najlepszy dźwięk”). Rola Harry’ego Caula powszechnie uznawana jest też za jedną z najwybitniejszych w długoletniej karierze Gene’a Hackmana.

Film doskonale przeszedł próbę czasu i ma dziś status dzieła kultowego, które zdobyło uznanie w chwili premiery, jak i skutecznie utrzymało je w późniejszych latach. „Rozmowa” jest często analizowana i cytowana w kontekście historii kina, szczególnie na polu thrillerów psychologicznych. Doceniana jest nie tylko jej intrygująca fabuła, ale także jego głęboka tematyka, dotykająca takich spraw jak prywatność, etyka czy konsekwencje działań.


W krainie zwiastunów - nowe zapowiedzi

Rok 2024 nadal zaskakuje i nieustannie raczy nas zapowiedziami nowych produkcji. Oto kilka świeżych zwiastunów, które zdecydowanie warto mieć na kinowym celowniku w nadchodzących miesiącach.

The Ministry of Ungentlemanly Warfare

Guy Ritchie nie zwalnia tempa i już w kwietniu do kin trafi jego nowy film szpiegowski. Przedstawiona w nim historia oparta jest na książce o tym samym tytule autorstwa byłego reportera wojennego, Damiena Lewisa. Film opowiada o tajnej brytyjskiej jednostce z czasów II wojny światowej, która prowadziła niekonwencjonalne działania przeciwko nazistom, zmieniając bieg wojny i dając początek współczesnym operacjom specjalnym. A wszystko to w charakterystycznym dla Guy’a Ritchiego stylu, pełnym nietuzinkowych postaci, czarnego humoru i przerysowanej przemocy. W roli głównej wystąpi Henry Cavill, który współpracował już z reżyserem przy „Kryptonim U.N.C.L.E.” z 2015 roku. Partnerują mu m.in. Eiza González, Alan Ritchson i Cary Elwes.

Sleeping Dogs

Russell Crowe wciela się w byłego detektywa wydziału zabójstw, który po poddaniu się eksperymentalnemu leczeniu na Alzheimera wraca do nierozwiązanej sprawy morderstwa sprzed lat. Film jest adaptacją powieści rumuńskiego pisarza E. O. Chirovici, która została wydana także w Polsce, pod tytułem „Księga luster”. Nadchodzący thriller jest debiutem reżyserskim Adama Coopera, znanego dotychczas jako scenarzysta takich filmów, jak „Exodus: Bogowie i królowie”, „Wierna” czy „Assassin’s Creed”. Jak widać aktorska emerytura, którą jeszcze niedawno straszył Russell Crowe, nieco się oddaliła. Aktualnie na premierę czeka jeszcze co najmniej pięć filmów z jego udziałem.

Road House

Remake „Wykidajło”, czyli jednego z najbardziej znanych filmów lat 80-tych, w którym Patrick Swayze udowodnił, że wykręcanie piruetów na parkiecie to nie jedyne, co potrafi. Okazało się, że równie dobrze radził sobie z rękami pijanych imprezowiczów w szemranym klubie nocnym. Tym razem w rolę nieustraszonego bramkarza Daltona wciela się Jake Gyllenhaal, któremu dodano background w postaci zakończonej kariery zawodnika UFC. Z pewnością otrzymamy obraz utrzymany w mroczniejszym tonie niż oryginał, który dzięki swej niezamierzonej kiczowatości często uznawany jest za jeden z najlepszych złych filmów lat 80-tych. Film reżyseruje znany m.in. Z „Na skraju jutra” Doug Liman, a na ekranie zobaczymy także jednego z najpopularniejszych zawodników mieszanych sztuk walki, Connora McGregora.

Monkey Man

Pełnometrażowy debiut reżyserski Deva Patela, znanego dotychczas przede wszystkim z aktorskich występów w takich filmach jak „Slumdog. Milioner z ulicy” czy „Zielony Rycerz”. Patel nie tylko zasiada na stołku reżysera, ale wciela się też w główną rolę Kida – mężczyzny pochłoniętego żądzą zemsty na zabójcach swojej matki. Mająca zadebiutować w kwietniu produkcja to pełnokrwiste, brutalne kino akcji, pełne spektakularnych walk i pościgów w klimatach zbliżonych do serii o Johnie Wicku. Wśród producentów filmu znalazł się Jordan Peele, uznany twórca horrorów „Uciekaj!”, „To my” i „Nie!”

Pierwotnie film miał trafić bezpośrednio do streamingu, ale dobre przyjęcie podczas pokazów testowych skłoniło wytwórnię do zapewnienia mu szerokiej premiery kinowej. A jeśli wydaje Wam się, że Dev Patel średnio pasuje do roli rozdającego kopniaki twardziela, to warto wspomnieć, że od 10 roku życia trenuje Taekwondo, a w wieku 16 lat zdobył czarny pas.

Niepokalana

Opowieść o głęboko wierzącej amerykańskiej zakonnicy (Sydney Sweeney), która trafia do klasztoru na malowniczej włoskiej prowincji. Ciepłe powitanie Cecilii szybko przeradza się w koszmar, gdy okazuje się, że jej nowy, pozornie idealny dom skrywa złowrogą tajemnicę. Za reżyserię nadchodzącego horroru odpowiada Michael Mohan, który wcześniej współpracował z Sydney Sweeney na planie thrillera „Kiedy nikt nie patrzy”. Światową premierę filmu zaplanowano na 24 marca, a do polskich kin film ma trafić 26 kwietnia.