Jason Blum chce powrotu Roberta Englunda jako Freddiego

Blumhouse od jakiegoś już czasu walczy o prawa do "Koszmaru z ulicy Wiązów", a Jason Blum zapowiedział, że chce, aby Robert Englund powrócił jako Freddy Krueger, jeśli wytwórnia te prawa zdobędzie.

Robert Englund dał jasno do zrozumienia, że skończył z graniem Freddy’ego Kruegera, ale wydaje się, że Jason Blum wierzy, że mógłby po raz ostatni nakłonić aktora do powrotu, jeśli Blumhouse zdoła zabezpieczyć prawa do serii. Dyrektor generalny firmy produkcyjnej próbował przejąć prawa zarówno do serii rozgrywającej się na Elm Street, jak i „Piątku 13go”, ale ponieważ obie serie filmowe mają złożoną historię, okazało się, że proces zakupu jest bardzo skomplikowany. Mimo to Blum wierzy, że jeśli zdobędzie prawa do nakręcenia nowego filmu o koszmarze z ulicy Wiązów, uda mu się obsadzić Englunda jako kultowego Freddy’ego Kruegera.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Cine Pipoca (@cine_pipocas)

Podczas wywiadu dla ScreenRant zapytany o tę kwestię Blum powiedział:

Mogę sprawić, żeby wrócił. Mogę sprawić, że każdy wróci. Ellen Burstyn miała 87 lat i namówiłem ją na „Egzorcystę”. Robert Englund ma 75 lat – jest jeszcze młody!

Robert Englund grał rolę Kruegera w każdej iteracji postaci na ekranie, z wyjątkiem próby ponownego ożywienia serii ponad dekadę temu. Jeśli komukolwiek było potrzebne potwierdzenie, że nie ma Freddy’ego Kruegera bez Roberta Englunda, to reakcje fanów i recenzje jakie otrzymał reboot po premierze potwierdziły tę tezę.

Podczas gdy Jason Blum uważa Ulicę Wiązów i Piątek 13go za swoje Święte Graale, Blumhouse pracuje już nad wieloma znanymi tytułami, a jeszcze więcej znajduje się na ich liście to do. Po wydaniu remake’u „Firestarter” Stephena Kinga, który spotkał się z ponurym przyjęciem na początku tego roku, Blumhouse wyrusza w świat Stephena Kinga z nowymi adaptacjami Christine, Mr. Harrigan’s Phone i Later, które już są w fazie developmentu oraz z The Dead Zone jako potencjalnym projektem na przyszłość.

Jednym z największych projektów Blumhouse jest reboot Egzorcysty, który ma być trylogią wyreżyserowaną przez nowego reżysera Halloween, Davida Gordona Greena. Mówiąc o projekcie, Green powiedział:

Egzorcysta jest już napisany. To był jeden z moich projektów na czas pandemii. Prawda jest taka, że lubię wszystkie filmy z tej serii i myślę, że moje podejście do projektu wpisze się w istniejącą mitologię franczyzy. I nie, nie będę udawać, że Egzorcysta 2 się nie wydarzył.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Rebekah🦇 (@sp00kyghoul)

Jak wspomniał Blum, Ellen Burstyn powróci do serii po raz pierwszy od czasu oryginalnego filmu z 1973 roku i zakończyła już zdjęcia do swojej roli w nowej wersji filmu. Pierwsza część trylogii trafi na ekrany w przyszłym roku.


LEGO (w końcu?) wypuściło zestaw z Avatara

Nowy zestaw LEGO ma osłodzić fanom oczekiwanie na premierę Avatara 2.

Trzynaście lat po premierze bijącego rekordy Avatara, LEGO wypuściło zestaw przedstawiający świat Pandory. Z kilkoma sequelami w drodze, w tym tegorocznym „Avatar: The Way of Water”, LEGO zdecydowało w końcu wskoczyć w nurt franczyzy, wypuszczając zestaw „Toruk Makto at the Tree of Souls” oparty na kulminacyjnym momencie pierwszego Avatara.

Zestaw LEGO zawiera „4 minifigurki, figurki zwierząt Toruk i Direhorse ze złączami, drzewo dusz do zbudowania i 3 sceny otoczenia z elementami świecącymi w ciemności”, a opis sugeruje, że pojawią się kolejne zestawy oparte na świecie filmu. Minifigurki obejmują zarówno Neytiri, jak i Jake’a, z postaciami, które wydają się mieć wydłużone nogi, aby odtworzyć ich smukłą sylwetkę.

Ruchoma figurka Toruka i drzewo dusz wydają się najbardziej imponującymi elementami zestawu, zarówno jeśli chodzi o ich wielkość, jak i świecące w ciemności elementy. Zestaw można już zamówić w oficjalnym sklepie LEGO za 149,99 USD, a dostawa spodziewana jest 1 października 2022 r.

„Avatar: The Way of Water” rozpocznie się ponad dekadę po wydarzeniach z pierwszego filmu i opowie pierwszą część historii rodziny Sully (Jake, Neytiri i ich dzieci), kłopotów, które za nimi podążają i bitw, które wciąż muszą toczyć.

„Avatar: The Way of Water” w reżyserii Jamesa Camerona ma ogromną obsadę, w skład której wchodzą m.in.: Sam Worthington, Zoe Saldaña, Stephen Lang, Giovanni Ribisi, Joel David Moore, Dileep Rao, CCH Pounder i Matt Gerald, z których każdy powtórzy swoje role z oryginalnego filmu i z Sigourney Weaver, która powróci w tajemniczej, nowej roli. W sequelu pojawią się także: Kate Winslet, Cliff Curtis, Edie Falco, Brendan Cowell, Michelle Yeoh, Jemaine Clement, Oona Chaplin, Vin Diesel i CJ Jones.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Movie Facts (@moviefacts)

„Avatar: The Way of Water” ma trafić do kin 16 grudnia 2022 r. W planach jest kilka kolejnych sequeli, a daty premiery zaplanowano na 20 grudnia 2024 r., 18 grudnia 2026 r. i 22 grudnia 2028 r.


Pierwsze materiały z nowego Pinokia

Pinokio w reżyserii Guillermo del Toro pojawi się na Netflixie jeszcze w tym roku.

Według doniesień Vanity Fair, Guillermo del Toro nadaje Pinokiowi inny wymiar, z o wiele mroczniejszym tłem niż klasyczna historia. Wielokrotnie nagradzany reżyser opowiedział o swojej nadchodzącej adaptacji i kierunku, jaki obiera ze swoją, jak się okazuje, ukochaną postacią. Akcja nowego Pinokia toczy się w czasie narastania faszyzmu we Włoszech przed II wojną światową. Obrazy z filmu zostały opublikowane w tweecie z Vanity Fair, widocznym poniżej.

Reżyser wskazuje też na podobieństwa pomiędzy Pinokiem a innym kultowym potworem:

Zawsze bardzo mnie intrygowały podobieństwa pomiędzy Pinokiem i Frankensteinem. Obie postacie to dzieci po prostu rzucone w obcy świat. Oboje są stworzeni przez ojca, który następnie oczekuje, że sami zrozumieją, co jest dobre, a co złe, etykę, moralność, miłość, życie i najważniejsze rzeczy. Myślę, że to było też moje dzieciństwo, rozgryzanie tego wszystkiego z bardzo ograniczonym doświadczeniem.

Pomimo mrocznego spojrzenia na opowieść, del Toro ma nadzieję, że jego najnowszy film wciąż będzie przyjazny dla całej rodziny:

Te czasy wymagają od dzieci ogromnego wysiłku mentalnego. Dzieci potrzebują odpowiedzi i zapewnień… Dla mnie to jest film zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, którzy mogą nauczyć się, jak ze sobą rozmawiać, odkryć to, co naprawdę czyni nas ludźmi.

Jako że film będzie produkowany przez Jim Henson Company, ShadowMachine i del Toro, można się domyślić, że będzie to doskonale wykonana i piękna animacja. W obsadzie usłyszymy Ewana McGregora jako świerszcza, Davida Bradley jako Geppetta i Gregorego Manna jako Pinokia. Pojawią się też Finn Wolfhard, Cate Blanchett, John Turturro, Ron Perlman, Tim Blake Nelson, Burn Gorman, Christopher Waltz i Tilda Swinton.


Aktorzy apelują o zmiany w pokazywaniu broni w filmach

Jimmy Kimmel, Amy Schumer i Judd Apatow to kilka nazwisk, które pojawiły się pod listem otwartym wzywający do zmian w zakresie przedstawiania broni w filmach i telewizji.

Częste masowe strzelaniny w Ameryce sprawiły, że wielu hollywoodzkich twórców opublikowało list otwarty opisany jako :zobowiązanie #ShowYourSafety”, podpisany przez około 200 artystów, sugerujący, że nadszedł czas, aby poważniej potraktować przemoc z użyciem broni w filmach i telewizji. Na liście znajduje się wiele znanych nazwisk, między innymi Jimmy Kimmel, Shonda Rhimes, Judd Apatow, Amy Schumer, Eli Roth, Julianne Moore, Grant Heslov i Mark Ruffalo. W liście czytamy:

Jak większość Amerykanów, jesteśmy oburzeni niedawnymi masowymi strzelaninami w Buffalo i Uvalde. Biorąc pod uwagę, że w tym roku doszło do ponad 250 innych masowych strzelanin, jest to tragedia prawie niezrozumiała. Coś trzeba zrobić. Broń pojawia się w telewizji i filmach w każdym zakątku globu, ale tylko w Ameryce panuje epidemia przemocy z użyciem broni. Odpowiedzialność spoczywa na luźnych przepisach dotyczących broni, popieranych przez tych polityków, którym bardziej zależy na utrzymaniu władzy, niż na ratowaniu życia.

List otwarty wskazuje, w jaki sposób piętnowanie pewnych zachowań w fikcji może skutkować zmianami w prawdziwym życiu, podkreślając, że hollywoodzcy scenarzyści mogą wprowadzać kreatywne zmiany w sposobie przedstawiania przemocy z użyciem broni na ekranie. Najlepiej byłoby, gdyby jednocześnie zmiany pojawiły się w zakresie rzeczywistych środków bezpieczeństwa.

Nie spowodowaliśmy problemu, ale chcemy go naprawić. Naszym celem jako amerykańskich twórców jest przede wszystkim rozrywka, ale zdajemy sobie również sprawę, że historie mają moc wprowadzania zmian. Postawy kulturowe wobec palenia, jazdy pod wpływem alkoholu, zapinania pasów bezpieczeństwa i równości małżeństw ewoluowały w dużej mierze pod wpływem filmów i telewizji. Czas zabrać się za broń.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by @larsjeandecph

W liście otwartym czytamy, że nie chodzi o zaprzestanie pokazywania broni na ekranie, ale raczej o to, by filmowcy „uważali na przemoc z użyciem broni na ekranie i modelowali najlepsze praktyki w zakresie bezpieczeństwa broni” oraz „dobrze wykorzystywali naszą zbiorową moc”. Wymieniono również kilka przykładów, które pozwalają twórcom treści lepiej odzwierciedlić bezpieczeństwo obchodzenia się z bronią w brutalnych filmach i programach telewizyjnych:

  • Wykorzystujmy naszą kreatywność, aby modelować odpowiedzialne posiadanie broni i pokazać konsekwencje lekkomyślnego jej użycia. Dołóżmy świadomych starań, aby postacie bezpiecznie blokowały broń i uniemożliwiały dostęp do nich dzieciom.
  • Przeprowadzajmy co najmniej jedną rozmowę podczas pre-produkcji na temat sposobu, w jaki broń będzie przedstawiana na ekranie i rozważmy alternatywy, które można zastosować bez poświęcania integralności narracji.
  • Ograniczmy sceny, w których pokazujemy zarówno dzieci, jak i broń, pamiętając, że broń jest obecnie główną przyczyną śmierci dzieci i młodzieży w Ameryce.

Autorzy listu dodają, że „nie mamy złudzeń, że te działania nie zastąpią zdroworozsądkowych przepisów dotyczących broni. Co więcej, ta lista nie zawiera wszystkich niuansów pokazywania broni na ekranie. Są to jednak małe rzeczy, które możemy zrobić jako społeczność, aby spróbować zakończyć ten narodowy koszmar”.


Idris Elba wraca do gry w ubieganiu się o rolę Jamesa Bonda

Producenci franczyzy przeprowadzili tajne badania rynku, z których wynika, że jako nowy agent 007 Elba byłby niezwykle popularny.

Po tym, jak aktor Daniel Craig zrezygnował z dalszego przedstawiania agenta Jej Królewskiej Mości,, zaczęły krążyć plotki, kto powinien go zastąpić. W tej chwili bukmacherzy nadal uważają przystojniaka z „Bridgerton”, Rege-Jeana Page’a, za faworyta do założenia smokingu, a tuż za nim plasują się: Henry Cavill, Aidan Turner, Tom Hardy i dopiero na piątym miejscu Idris Elba. Jednak wygląda na to, że po wyjątkowo pozytywnych dla aktora wynikach badań rynku, producenci poważnie rozważają Elbę jako następnego Jamesa Bonda.

W 2019 roku 49-letni Brytyjczyk przyznał, że bardzo chciałby zagrać Bonda:

James Bond to niezwykle pożądana, kultowa i ukochana postać, która zabiera widzów w fascynującą podróż. Oczywiście, gdyby ktoś mnie zapytał, czy chcę zagrać Jamesa Bonda, odpowiedziałbym: TAK!

 

View this post on Instagram

 

A post shared by FandomWire (@fandomwire)

v

Chociaż Elba wyraził zainteresowanie zagraniem Bonda, rozważał również perspektywę wcielenia się w postać złoczyńcy w następnym filmie. Jednak jak czytamy w „The Sun”, osoba z produkcji franczyzy zdradziła, że:

Idris od dawna rozmawiał z nami o roli w następnej erze historii Jamesa Bonda, a w zeszłym roku rozważano nawet rolę antagonisty. Jednak rozmowy wokół niego w roli głównej rozpoczęły się ponownie, gdy producenci zdali sobie sprawę, jak popularny będzie on w roli tego dobrego. Elba zajmował wysokie miejsce wśród zróżnicowanej grupy miłośników kina zaproszonych do udziału w badaniu. Nie chcieli oni widzieć w nim nemezis, chcą go jako bohatera.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Retroyasser (@retroyasser)

Elba, który grał główne role w przebojowych dramatach kryminalnych „The Wire” i „Mandela: Long Walk to Freedom”, niedawno ukończył pełnometrażową wersję dramatu kryminalnego „Luther”. Jego kolejny projekt, mroczna fantazja „Trzy tysiące lat tęsknoty”, ma trafić do kin 31 sierpnia, a następny na tapecie jest thriller „Apple Hijack”, który Elba nie tylko będzie produkować, ale też zagra w nim główną rolę.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Flory Trejo (@flory.cinema)


Jaś Fasola nie lubi Jasia Fasoli

Rowan Atkinson woli swoją nową postać w "Man vs bee" od „narcystycznego anarchisty” jakim wg Niego jest Jaś Fasola.

Aktor Rowan Atkinson stwierdził, że jego najnowsza postać jest znacznie „słodsza” niż „egocentryczny” rozrabiaka, którego grał w serii z Jasiem Fasolą. W najnowszym wydaniu będziemy mogli zobaczyć Atkinsona w serialu Netflixa „Man vs. Bee”, który pojawi się na platformie 24 czerwca. Aktor gra tam opiekuna posiadłości, który powoli doprowadza dom do ruiny próbując pozbyć się z domu wyjątkowo nieuchwytnej pszczoły.

Oczywiście „Man vs. Bee” i Jasia Fasolę łączy slapstickowe poczucie humoru, ale już pomiędzy postaciami granymi przez Atkinsona istnieją kluczowe różnice. W wywiadzie dla „Timesa” Atkinson opisuje pana Beana jako „skoncentrowanego na sobie, narcystycznego anarchistę” i „dziewięciolatka uwięzionego w ciele mężczyzny” i wyjaśnił czemu bliżej mu do Trevora z „Man vs Bee”:

Trevor jest inny. Jest o wiele milszym, znacznie słodszym i bardziej normalnym człowiekiem, jest pełen dobrych intencji, doskonale inteligentny, ale oczywiście ma słabe punkty, a największym z nich jest jego obsesyjność.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Retroyasser (@retroyasser)

Tu obsesją Trevora jest pozbycie się pszczoły z posiadłości, do której opieki został zatrudniony. W nowym serialu, współtworzonym przez Atkinsona i Williama Daviesa, występują także Jing Lusi, Claudie Blakley, Tom Basden, Julian Rhind-Tutt, Greg McHugh, India Fowler i Tina Fey.

Rowan Atkinson nie gra już Fasoli w żadnych projektach, ale nie pożegnał się całkowicie z postacią. Ostatnio zapowiadał film animowany, przy którym ma podkładać pod postać głos. W 2021 r. Atkinson wyjaśnił, że granie Fasoli nie było tak zabawne, jak się wydaje:

Łatwiej jest mi grać tę postać wokalnie niż wizualnie – powiedział Atkinson w Radio Times. Nie lubię go grać, jest to stresujące i wyczerpujące i nie mogę się doczekać, kiedy to się skończy.


Będzie nowe "Sleepy Hollow"

Opowieść o bezgłowym jeźdźcu zostanie ponownie opowiedziana przez Paramount Pictures, a Lindsey Beer zajmie się scenariuszem i reżyserią.

Szczegóły fabuły nowej odsłony „Sleepy Hollow” są trzymane w tajemnicy i nie wiadomo, czy projekt będzie filmem fabularnym, czy serialem telewizyjnym. Nową adaptację produkują Todd Garner i Spencer Walken z Broken Road Productions i jak dotąd nikt z filmu z 1999 roku, w reżyserii Tima Burtona, z Johnnym Deppem w roli głównej, nie jest zaangażowany w produkcję. To oczywiście nie znaczy, że postacie z poprzedniej odsłony nie mogą wrócić, zwłaszcza teraz, gdy Depp odzyskał trochę serc w Hollywood po wygraniu procesu o zniesławienie przeciwko byłej żonie Amber Heard.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Q (@qzvelx)

„Sleepy Hollow” jest oparte na gotyckiej powieści Washingtona Irvinga z 1820 roku, „The Legend of Sleepy Hollow”. Historia opowiada o Ichabodzie Crane, nauczycielu, który osiedla się w Sleepy Hollow, wiosce terroryzowanej przez tajemniczego bezgłowego jeźdźca. Irving podobno czerpał inspirację z historii od prawdziwego żołnierza, który został zdekapitowany przez strzał z armaty podczas wojny o niepodległość.

Film Tima Burtona dosyć swobodnie podszedł do materiału źródłowego i przedstawił Crane’a jako detektywa policji z Nowego Jorku badającego serię morderstw w Sleepy Hollow. Jednak film został dobrze przyjęty po premierze, zarabiając ponad 200 milionów dolarów na całym świecie. Dzięki charakterystycznym gotyckim grafikom Burtona i niedocenianemu występowi Johnny’ego Deppa, „Sleepy Hollow” stał się klasykiem Halloween. W filmie grają też: Christina Ricci, Miranda Richardson, Michael Gambon, Casper Van Dien i Christopher Lee.

Nie znamy jeszcze szczegółów premiery, ale biorąc pod uwagę napięty harmonogram Lindsey Beer, minie trochę czasu, zanim zobaczymy bezgłowego jeźdźca na wielkim ekranie.

Beer zyskała sławę dzięki komedii dla nastolatków „Sierra Burgess is a loser”, wyemitowanej na Netflixie w 2018 roku. Od tego czasu stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych pisarek w branży i pisze scenariusze do „Star Trek 4 „, remake’u Bambi Disneya i filmu „Hello Kitty”. Swoje trzy grosze dołożyła też do scenariuszy „Godzilla kontra Kong”, „Chaos Walking”, nadchodzącej adaptacji „Teenage Mutant Ninja Turtles” oraz anulowanego filmu „Silver Sable”.

Obecnie Lindsey Beer tworzy dla Netflixa serial „The Magic Order”, oparty na serii komiksów Marka Millara o tej samej nazwie. Zadebiutuje także jako reżyser w nadchodzącym prequelu „Smętarza dla zwierzaków”. Akcja tego projektu, jeszcze bez tytułu, rozgrywa się przed wydarzeniami z powieści Stephena Kinga z 1983 roku, w której występują Pan Grier, Jackson White, Jack Mulhern, Henry Thomas i Natalie Alyn Lind. Wydaje się, że Beer zaimponowało studiu swoimi umiejętnościami, ponieważ w zeszłym miesiącu podpisała umowę na stałą współpracę z Paramount.


M. Night Shyamalan zakończył zdjęcia do nowego horroru

M. Night Shyamalan ogłosił, że zakończyła się produkcja jego kolejnego filmu, w którym główne role grają Dave Bautista i Rupert Grint.

Zakończyły się zdjęcia do „Knock at the Cabin”. Jak to zwyczajowo u Shyamalana bywa, na tym etapie wciąż znamy niewiele szczegółów fabuły filmu i zapewnie nie poznamy ich aż do premiery. To, co wiadomo o „Knock at the Cabin”, to to, że został ma być to horror o inwazji na dom, z akcją rozgrywającą się podczas apokalipsy.

W filmie zobaczymy solidną obsadę. Na ekranie pojawi się Dave Bautista (Strażnicy Galaktyki, Armia Umarłych) występuje u boku Ruperta Grinta (Harry Potter, Sługa), Nikki Amuka-Bird (Stary, Strój), Ben Aldridge (Pennyworth, Fleabag) i Jonathan Groff (Mindhunter, The Zmartwychwstania Matrycowe). O powierzeniu głównej roli Batiście reżyser zdecydował na podstawie roli aktora w „Blade Runner 2049”.

Istnieje taki rodzaj bezruchu, w którym nic nie robisz, a jednocześnie robisz wszystko.  Każda komórka w twoim ciele robi to, co powinna robić i Dave uosabiał to wszystko w tej jednej scenie z Denisem Villeneuve… Nie wiedziałem, kim on był w tamtym czasie, ale utkwił mi w głowie. Więc kiedy pojawił się ten scenariusz, pomyślałem: „Wydaje się, że jest jeden facet, który może zagrać tego gigantycznego człowieka w bezruchu”. Zapytałem więc Dave’a.

Reżyser ujawnił też, że napisanie tego konkretnego scenariusza było dla niego dziecinnie proste:

Nie wiem czemu, ale to najszybszy scenariusz, jaki kiedykolwiek pisałem. „Znaki” był najszybszym scenariuszem, jaki napisałem przed tym. Nie wiem, czy to ma związek z koncepcją, wizją, ale zobaczymy. To było bardzo emocjonalne przeżycie i bardzo mi się podobało.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Cine Men (@cinemenoficial)

M. Night Shyamalan rozpoczął karierę jako filmowiec dzięki niezwykle udanej premierze swojego horroru „Szósty zmysł” w 1999 roku. Film, znany z tego, że kończy się niesamowitym zwrotem akcji, ustanowił schemat kariery filmowej Shyamalana, w której zazwyczaj pokazuje historie z wielkim zaskoczeniem na sam ich koniec. Do dziś „Szósty zmysł” pozostaje jednym z najpopularniejszych filmów Shyamalana, który wyreżyserował także takie filmy jak „Niezniszczalny”, „Znaki”, „Wizyta”, „Osada” i „Split”. Premiera „Knock at the Cabin” zaplanowana jest na 3.02.2023.


Duke Nukem tylko z Johnem Ceną

Produkcja filmu Duke Nukem ponoć w końcu się rozpoczęła i wielu fanów nie chce zaakceptować w tytułowej roli nikogo poza Johnem Ceną.

Jeśli tym razem film Duke Nukem naprawdę powstanie, fani domagają się, aby był w niego zaangażowany Johna Cena. Niedawno pojawiły się doniesienia, że projekt wszedł w fazę rozwoju, a  Legendary Entertainment nabyło prawa do planowanej adaptacji od twórców Cobra Kai: Josha Healda, Jona Hurwita i Haydena Schlossberga. Biorąc pod uwagę zaangażowane w projekt osoby można mieć nadzieję, na udany tytuł, chociaż nie ogłoszono jeszcze żadnych informacji na temat obsady.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Canalarea53 (@blogarea53)

Szybki rzut oka na media społecznościowe w odpowiedzi na wieści o filmie Duke Nukem pokazuje niezliczone komentarze fanów, którzy wzywają Cenę do walki o rolę w filmie. Te postulaty to żadna nowość – w przeszłości mieliśmy już kilka falstartów związanych z filmem Duke Nukem, a Cena od dawna jest ulubionym kandydatem fanów do tej roli. W 2018 roku były nawet doniesienia, że Cena będzie grała postać z gry wideo w filmie wyprodukowanym przez Paramount, ale ta wersja projektu nie wyszła z fazy rozwoju. To wyraźnie nie powstrzymało fanów Ceny od zachęcania go do ponownego castingu do tej roli teraz, gdy projekt Duke Nukem idzie do przodu.

Seria gier Duke Nukem powstała w 1991 roku, z najpopularniejszą chyba częścią wydaną w 1996 roku, Duke Nukem 3D. Strzelanka FPS jest uosobieniem filmu akcji – poczynając od wyglądu postaci, przez onelinery, które wypowiadał po tym, jak rozprawił się z wrogami. Duke Nukem 3D był jedną z najpopularniejszych gier na PC swojej epoki i od wielu lat fani czekają na jej filmową adaptację.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Peter Peterson (@dailygam3r)


Hokus Pokus 2 w streamingu we wrześniu

Siostry Sanderson pojawią się w Disney+ nieco wcześniej niż oczekiwano. Premiera "Hokus Pokus 2" została zaplanowana na wrzesień tego roku.

Wszyscy spodziewali się premiery sequelu na Halloween, ale na Disney’s Upfront pokazano nowy materiał z produkcji i ogłoszono, że film będzie dostępny na platformie od 30 września. Jedna z długo oczekiwanych oryginalnych kontynuacji Disney+ pojawi się z z oryginalną wiedźmową obsadą w postaci gwiazd: Bette Midler, Sarah Jessica Parker i Kathy Najimy, które w okolicach Halloween ponownie będą siać spustoszenie wśród mieszkańców Salem.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by nerdist.com (@nerdist)

Od premiery „Hokus Pokus” minęły już trzy dekady i po wielu latach spekulacji i plotek, w 2021 r. wreszcie ruszyła praca nad sequelem. Siostry Sanderson pojawiły się na Rhode Island, gdzie powstała cała wioska – z oryginalnym domem czarownic z pierwszej części. Nowo ogłoszona data ucieszyła fanów Hokusa na całym świecie, a wnioskując z plotek i przecieków, kontynuacja bez wątpienia porwie wyobraźnię tych, którzy dorastali w latach 90.

Podczas gdy wielu aktorów z oryginalnej obsady filmu nie wróciło na plan, jedną osobą, która dołączy do trzech wiedźm w ich najnowszej przygodzie, jest Doug Jones, który ponownie wcieli się w rolę byłego Winifred, zombie Billy’ego Butchersona. Jones stał się jednym z największych aktorów charakterystycznych pokolenia odkąd zagrał tę rolę, a na planie zwykle pojawia się w warstwach protez i makijażu, aby przedstawiać potworne stworzenia i istoty z innego świata.

„Hokus Pokus 2” dołącza do wydłużającej się linii nostalgicznych kontynuacji, które nie tylko cieszą fanów, ale też zwiększają popularność platform streamingowych, na których się pojawiają. Disney z pewnością jest na dobrej drodze z retro ofertami, mając w rękawie całą falę przeróbek swoich animowanych klasyków, w tym nową wersję Pinokia z Tomem Hanksem i kontynuację Enchanted – Disenchanted, która pojawia się na Disney+ jeszcze w tym roku z Amy Adams i Patrickiem Dempsey, którzy powrócą w swoich oryginalnych rolach.