25 lat po premierze "Goło i wesoło" rozpoczęły się zdjęcia do serialu opowiadającego o dalszych losach głównych bohaterów filmu.

Kiedy w 1997 r. na ekrany kin weszła brytyjska komedia „Goło i wesoło”, w swojej ojczyźnie stała się natychmiastowym hitem. Film został tak dobrze przyjęty, że przebił go tylko „Titanic”. Z budżetem produkcyjnym w wysokości 3,5 mln dolarów, „Goło i wesoło” zarobiło zawrotną sumę 258 mln USD, zgarniając przy okazji cztery nominacje do Oscara, jedną statuetkę za najlepszą muzykę i BAFTĘ za najlepszy film.

Temu sukcesowi trudno się dziwić, bo wielu Brytyjczyków mogło utożsamiać się z bohaterami – normalnymi, nienajpiękniejszymi facetami, którzy próbują sobie poradzić z trudną sytuacją ekonomiczną. W filmie nieoczywiści Chippendales stracili właśnie pracę w miejskiej stalowni, a warto pamiętać, że na początku lat 90. w Wielkiej Brytanii miała miejsce poważna recesja, która sprawiła, że większość publiczności „Goło i wesoło” miała w pamięci – lub właśnie przeżywała – dokładnie takie same problemy. Nie bez powodu taką popularność zdobył w 200 roku „Billy Elliot”, w którym brytyjska recesja jest jednym z głównych bohaterów.

W składającym się z 8 godzinnych odcinków serialu zobaczymy dalsze losy bohaterów filmu. „Stara” obsada (Robert Carlyle, Mark Addy, Lesley Sharp, Hugo Speer, Paul Barber, Steve Huison, Wim Snape i Tom Wilkinson) będzie radzić sobie z kolejnymi problemami ekonomicznymi Wielkiej Brytanii, a tych jest niemało – od niewydolnej służby zdrowia, przez mocno kulejący system edukacji, po – znów – brak zatrudnienia. Scenariusz ponownie napisał Simon Beaufoy, a za produkcję odpowiada Uberto Pasolini.

Serial będzie dostępny w streamingu na Star, Hulu oraz Disney+, platformie, która zadebiutuje w Polsce 14 czerwca.