Nowa era Hollywood, czyli co z tymi Oskarami

Strażacy z promptera, gładki O'Brien, statuetki dla sztucznej inteligencji i aktorzy wprost z okupowanego Krymu.

Znamy już zwycięzców tegorocznych statuetek Akademii i nie da się ukryć, że jest o czym pisać. Ale historię o końcu Hollywood zaczniemy delikatnie, czyli od tego, że z takich "prawdziwych", Hollywoodzkich produkcji zostało w rozdaniu niewiele. Większość statuetek - poza tak naprawdę tylko Diuną 2 i Wicked - trafiła do filmów niezależnych/stworzonych przez obcokrajowców/za niewielkie budżety (6 milionów "Anory" to filmowo budżet wręcz minimalny). Zagranicznych akcentów było wiele - pierwszego Oskara zdobyła Łotwa za animację "Flow" i Brazylia w kategorii najlepszy film międzynarodowy za "I'm still here". "Chwała Ukrainie" wykrzyknęła Daryl Hannah na początku swojego wystąpienia w nawiązaniu do piątkowego meltdownu Trumpa i spotkała się z - umiarkowanymi niestety - brawami.  W kontraście nie wolno zapomnieć o nominacji w kategorii najlepsza męska rola drugoplanowa, którego nie zdobył Yura Borisov z Anory, ale nie zmienia to faktu, że aktor, który grał w rosyjskim filmie kręconym na okupowanym Krymie miał nominację, a film z jego udziałem nie spotkał się z żadnym głosem krytyki z strony Akademii. Żeby nie było wątpliwości, "Anora" to bardzo dobry film. Ale brak dyskusji o tym aspekcie pokazuje niepokojący kierunek.

Inne pierwsze razy

Gala wręczenia nagród miała też inne pierwsze razy. Sean Baker został pierwszym filmowcem z 4 Oscarami za jeden film (miał ułatwione zadanie zajmując się - jak Tommy Wiseau - prawie wszystkim), "Substancja" została pierwszym "body horrorem" ze stauetką od czasów "Muchy", Paul Tazewell został pierwszym czarnym mężczyzną, który zdobył Oscara w kategorii najlepsze kostiumy za "Wicked", a gala po raz pierwszy była dostępna w streamingu na Hulu. Można by się spodziewać, że wydarzenie tego typu będzie przygotowane do tak historycznej transmisji, jednak nie - początek gali nie był dostępny z powodu problemów technicznych, które udało się usunąć aż do najważniejszego momentu, czyli wręczenia statuetki dla najlepszej aktorki i najlepszego filmu, kiedy wszystkim, co mogli zobaczyć oglądający była plansza:


Co pominięto

Poza porządnymi przygotowaniami do streamingu pominięto kilka innych rzeczy. W sekcji In Memoriam pominięto takich artystów, jak Tony Todd, Michelle Trachtenberg, Shannen Doherty, Mitzi Gaynor, Silvia Pinal, Alain Delon i Olivia Hussey. Pełna lista zmarłych gwiazd znalazła się na stronie Oskarów, ale jakie kryteria kierowały tym, kto był wymieniony na gali, a kto "tylko" na stronie nie są znane i pominięcie tych nazwisk wzbudziło wiele kontrowersji.

Pominięto też występy artystów nominowanych do nagrody za najlepszą piosenkę oryginalną. Ta decyzja spotkała się z krytyką zarówno ze strony gwiazd, jak i publiczności, którzy uważali ją za kontrowersyjną. Jednak pewien trop może kryć Oskar dla piosenki "El Mal" z filmu "Emilia Pérez". Utwór wykonują Zoe Saldaña i Karla Sofía Gascón, chociaż można się sprzeczać ze słowem "wykonują", bo głos Gascón został zmieniony przez AI, gdyż aktorka zwyczajnie fałszowała. Trudno ocenić, co mieli w głowach członkowie Akademii przyznając tę statuetkę i przy dużej dozie dobrej woli można by to uznać za wyjątek, czy niepowstrzymany zachwyt wobez piosenki w ogóle, gdyby nie to, że Oskara za najlepszą rolę męską dostał Adrien Brody.

I tak, znowu trzeba powtórzyć, że Adrien Brody jest dobrym aktorem. Bardzo dobrym według wielu. Ale mamy ogromną rzeszę aktorów, którzy włożyli ogromny wysiłek w uczenie się obcych akcentów, np. Meryl Streep polskiego zaśpiewu. Węgierski akcent Brody'ego w "Brutaliście" za to był stworzony przez sztuczną inteligencję.

Można by spekulować, że w nowoczesnym świecie trudno sobie bez AI poradzić i znajdować przykłady, kiedy sztuczna inteligencja może pomóc (zapomniany element scenografii po zakończeniu zdjęć, niebywały wypadek z utraconym fragmentem ścieżki audio, tak, szyjemy trochę), ale stworzenie całego sposobu wyrażania się i zmiksowanie głosu aktorki z głosem piosenkarki (francuskiej wykonawczyni Camille), żeby "poszerzyć jej zakres wokalny", a następnie przyznanie stauetek w kategoriach, na które taki proces miał olbrzymi wpływ, to fatalny kierunek dla przemysłu filmowego.

Dodajmy do tego wszystkiego zawód w postaci prowadzącego galę Conana O'Briena, którego żarty były tak wygładzone i nieśmieszne, że aż przykro było ich słuchać znając możliwości tego fantastycznego komika, przedziwny hołd dla strażaków, w którym kilkoro z nich przeczytało napisane dla nich żarty i mamy przepis na przeciętną galę.

Anyway, oto pełna lista zwycięzców i nominacji

Najlepszy film

  • Zwycięzca: Anora
  • The Brutalist
  • A Complete Unknown
  • Conclave
  • Dune: Part Two
  • Emilia Pérez
  • I'm Still Here
  • Nickel Boys
  • The Substance
  • Wicked

Najlepsza aktorka

  • Zwyciężczyni: Mikey Madison - Anora
  • Cynthia Erivo - Wicked
  • Karla Sofía Gascón - Emilia Pérez
  • Demi Moore - The Substance
  • Fernanda Torres - I'm Still Here

Najlepszy aktor

  • Zwycięzca: Adrien Brody - The Brutalist
  • Timothée Chalamet - A Complete Unknown
  • Colman Domingo - Sing Sing
  • Ralph Fiennes - Conclave
  • Sebastian Stan - The Apprentice

Najlepsza aktorka drugoplanowa

  • Zwyciężczyni: Zoe Saldaña - Emilia Pérez
  • Monica Barbaro - A Complete Unknown
  • Ariana Grande - Wicked
  • Felicity Jones - The Brutalist
  • Isabella Rossellini - Conclave

Najlepszy aktor drugoplanowy

  • Zwyciężczyni: Kieran Culkin - A Real Pain
  • Yura Borisov - Anora
  • Edward Norton - A Complete Unknown
  • Guy Pearce - The Brutalist
  • Jeremy Strong - The Apprentice

Najlepszy reżyser

  • Zwycięzca: Sean Baker - Anora
  • Jacques Audiard - Emilia Pérez
  • Brady Corbet - The Brutalist
  • Coralie Fargeat - The Substance
  • James Mangold - A Complete Unknown

Najlepszy film międzynarodowy

  • Zwycięzca: I'm Still Here - Brazil
  • The Girl with the Needle - Denmark
  • Emilia Pérez - France
  • The Seed of the Sacred Fig - Germany
  • Flow - Latvia

Najlepszy pełnometrażowy film animowany

  • Zwycięzca: Flow
  • Inside Out 2
  • Memoir of a Snail
  • Wallace & Gromit: Vengeance Most Fowl
  • The Wild Robot

Najlepszy scenariusz oryginalny

  • Zwycięzca: Anora - Sean Baker
  • The Brutalist - Brady Corbet and Mona Fastvold
  • A Real Pain - Jesse Eisenberg
  • September 5 - Moritz Binder, Tim Fehlbaum, Alex David
  • The Substance - Coralie Fargeat

Najlepszy scenariusz adaptowany

  • Zwycięzca: Conclave - Peter Straughan
  • A Complete Unknown - Jay Cocks and James Mangold
  • Emilia Pérez - Jacques Audiard
  • Nickel Boys - RaMell Ross and Joslyn Barnes
  • Sing Sing - Clint Bentley and Greg Kwedar

Najlepsza piosenka

  • Zwycięzca: El Mal - Emilia Pérez
  • Never Too Late - Elton John: Never Too Late
  • Mi Camino - Emilia Pérez
  • Like A Bird - Sing Sing
  • The Journey - The Six Triple Eight

Najlepsza muzyka

  • Zwycięzca: The Brutalist
  • Conclave
  • Emilia Pérez
  • Wicked
  • The Wild Robot

Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny

  • Zwycięzca: No Other Land
  • Black Box Diaries
  • Porcelain War
  • Soundtrack to a Coup d'Etat
  • Sugarcane

Najlepsze kostiumy

  • Zwycięzca: Wicked
  • Nosferatu
  • A Complete Unknown
  • Conclave
  • Gladiator II

Najlepsza charakteryzacja i fryzury

  • Zwycięzca: The Substance
  • A Different Man
  • Emilia Pérez
  • Nosferatu
  • Wicked

Najlepsza scenografia

  • Zwycięzca: Wicked
  • The Brutalist
  • Dune: Part Two
  • Nosferatu
  • Conclave

Najlepszy dźwięk

  • Zwycięzca: Dune: Part Two
  • A Complete Unknown
  • Emilia Pérez
  • Wicked
  • The Wild Robot

Najlepszy montaż

  • Zwycięzca: Anora
  • The Brutalist
  • Conclave
  • Emilia Pérez
  • Wicked

Najlepsze zdjęcia

  • Zwycięzca: The Brutalist
  • Dune: Part Two
  • Emilia Pérez
  • Maria
  • Nosferatu

Najlepsze efekty specjalne 

  • Zwycięzca: Dune: Part Two
  • Alien: Romulus
  • Better Man
  • Kingdom of the Planet of the Apes
  • Wicked

Najlepszy krótkometrażowy film aktorski

  • Zwycięzca: I'm Not a Robot
  • Anuja
  • The Last Ranger
  • A Lien
  • The Man Who Could Not Remain Silent

Najlepszy krótkometrażowy film animowany

  • Zwycięzca: In the Shadow of the Cypress
  • Beautiful Men
  • Magic Candies
  • Wander to Wonder
  • Yuck!

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny

  • Zwycięzca: The Only Girl in the Orchestra
  • Death by Numbers
  • I Am Ready, Warden
  • Incident
  • Instruments of a Beating Heart

 


15 sekund Shreka 5 wkurzyło fanów serii

Photo by Pavlo Hromadchuk on Unsplash

Wystarczyło 15 sekund zapowiedzi Shreka 5, by wkurzyć rzesze fanów niecierpliwie czekającycyh na kolejną odsłonę serii.

Gdy DreamWorks udostępniło teaser "Shreka 5" wraz z ogłoszeniem obsady tytułu, w wyglądzie zarówno naszego ogra, jak i Fiony, nastąpiły nie takie subtelne zmiany. Rozwścieczyły one wielu fanów do tego stopnia, że niektórzy zaczęli nawoływać do całkowitego anulowania długo wyczekiwanej kontynuacji.

Drobna zmiana, wielkie oburzenie

Choć może wydawać się przesadą, że tak krótki fragment materiału wywołał tak intensywne reakcje, wystarczy niewielka modyfikacja sprawdzonej formuły, by doprowadzić fanów do prawdziwego wzburzenia. W tym przypadku chodzi o subtelną zmianę w stylu animacji, która spotkała się z wyraźnym niezadowoleniem. Niektórzy sugerują nawet, że powinna powstać petycja podobna do tej z "Ugly Sonic", która zmusiłaby DreamWorks do przywrócenia dokładnie takiego samego stylu, jaki znamy z pierwszych czterech filmów, zanim "Shrek 5" trafi do kin w przyszłym roku.

Nieoczekiwane wieści przyćmione kontrowersjami

Wideo przyniosło jednak ze sobą ciekawe informacje dotyczące obsady - Zendaya dołączyła do weteranów serii: Mike'a Myersa, Eddiego Murphy'ego i Cameron Diaz, wcielając się w rolę córki Shreka. To właśnie ten fakt powinien być głównym tematem dyskusji, jednak zamiast tego materiał wywołał falę sceptycyzmu, którą media społecznościowe błyskawicznie przekształciły w pełnowymiarowe oburzenie. Choć szczegóły fabuły ani pełna obsada nie zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone, fani spodziewali się, że w nowym filmie odnajdą znajomy klimat serii.

@SammyFabelmen przewodził krytycznym głosom, pisząc na platformie X:

Właśnie zobaczyłem nową animację Shreka 5, po prostu anulujcie wszystko już teraz.

@Doofinc_ dodał: "Animacja wygląda TAK źle". Tymczasem @thehorrorgoth zasugerował podjęcie bezpośrednich działań, które zmusiłyby DreamWorks do reakcji:

Czy możemy zastraszyć DreamWorks, aby zmieniło animację Shreka 5, tak jak zrobiliśmy to z Paramount, aby zmieniło animację Sonica?

Dziedzictwo kontra innowacja

Franczyza "Shrek" jest jedną z największych i najbardziej dochodowych serii animowanych w historii. Oryginalny film z 2001 roku, parodiujący tradycyjne baśnie i wprowadzający nieoczekiwane zwroty akcji do klasycznych opowieści, przyniósł ogromne wpływy kasowe. Po trzech sequelach, spin-offie "Kot w butach" i kilku produkcjach krótkometrażowych, charakterystyczny styl wizualny franczyzy na stałe zapisał się w świadomości widzów.

Oczywiście, branża rozrywkowa przeszła znaczącą ewolucję w ciągu 15 lat od premiery "Shrek Forever After" w 2010 roku. Style animacji i dostępne technologie zmieniały się wielokrotnie. Odważne i dynamiczne produkcje, takie jak filmy "Spider-Verse" Sony czy różnorodne style wykorzystywane w serialach antologicznych, jak "Secret Level" Prime Video, odniosły ogromny sukces. Choć fani rzadko akceptują zmiany w wyglądzie klasycznych i ukochanych postaci, transformacje są nieuniknione, a czasem po prostu trzeba dostosować się do nowych trendów.

Warto jednak zauważyć, że "stare" metody animacji idealnie pasowały do charakteru serii. Wszystko w Shreku było trochę toporne i "brudne" - charakter ogra, poczucie humoru, zwroty akcji, wszystkie te rzeczy były zaprzeczeniem wygładzonych i grzecznych animacji Disneya i Pixara. To sprawiło, że Shreka pokochały rzesze fanów, a seria stała się tak przełomowa dla kierunku animacji, jak "Strażnicy galaktyki" dla kierunku filmów o superbohaterach. Nie dziwi więc, że zmiana stylu animacji odbierana jest jako odejście od korzeni serii. Żarty rodem z TikToka też nie pomogły.

Perspektywy na przyszłość

Pozostaje mieć nadzieję, że opublikowany materiał to jedynie szybko zmontowany materiał promocyjny, nieodzwierciedlający finalnej jakości produkcji - mamy w końcu aż dwa lata do doebiutu filmu. Możliwe również, że DreamWorks, widząc negatywne reakcje, zdecyduje się na modyfikacje animacji. Niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń, nie spisujmy jeszcze "Shreka 5" na straty - film wciąż ma potencjał, by stać się hitem przyszłego roku.


Jane Fonda wzywa Hollywood do oporu: 'Empatia nie jest słabością'

Jane Fonda nie zamierza milczeć w obliczu tego, co nazywa "erą faszystowską Ameryki" - i należy jej za to podziękować.

Uznana aktorka i aktywistka, od dawna krytycznie odnosząca się do polityki Donalda Trumpa, nigdy nie stroniła od zabierania głosu w czasach kryzysu i tym razem  wykorzystała scenę gali SAG Awards 2025. Jej przemówienie podczas odbierania nagrody za całokształt twórczości przyznawanej przez Gildię Aktorów Ekranowych, stało się platformę do wyrażenia sprzeciwu wobec tyranii oraz odnalezienia siły (i empatii) do działania zgodnego z wartościami.

Czy kiedykolwiek oglądaliście dokument o jednym z wielkich ruchów społecznych - takich jak apartheid, nasz ruch na rzecz praw obywatelskich lub Stonewall - i zadawaliście sobie pytanie, czy bylibyście wystarczająco odważni, aby być po właściwej, tej najtrudniejszej, stronie? Czy bylibyście w stanie wziąć szlauchy, pałki i psy? - zapytała aktorka publiczność w niedzielny wieczór. - Nie musimy się już nad tym tylko zastanawiać. Jesteśmy w monumentalnym momencie historii. Torzeczywistość, a nie próba i nie możemy, nawet przez chwilę, oszukiwać samych siebie co do tego, co się dzieje.

Dziedzictwo aktywizmu i odwagi

Uwielbiam aktorstwo. Otwieramy umysły ludzi na nowe idee, zabieramy ich poza to, co rozumieją na temat świata - wyjaśniała Fonda - a dla kobiety takiej jak ja - która dorastała w latach 40. i 50., kiedy kobiety nie powinny mieć opinii i nie powinny się złościć - aktorstwo dało mi szansę grania wściekłych kobiet z opiniami.

Aktorka kontynuowała swój pełen pasji apel, zwracając uwagę na znaczenie wspólnoty w czasach oporu:

Społeczność oznacza siłę, a to jest naprawdę ważne teraz, gdy władza pracowników jest atakowana, a społeczność osłabiana. Jako aktorzy, to, co tworzymy, to empatia. Nie dajcie sobie wmówić bzdur, empatia nie jest 'słaba' ani 'przebudzona'. A, swoją drogą, przebudzenie oznacza po prostu, że obchodzi cię los innych ludzi.

Wezwanie do jedności i działania

Przemawiając ponad morzem oklasków, Fonda przedstawiła swoją argumentację:

Całe mnóstwo ludzi zostanie naprawdę zranionych tym, co się dzieje, tym, co nas spotyka. I nawet jeśli mają inne przekonania polityczne, musimy odwołać się do naszej empatii i nie osądzać, ale słuchać z głębi serca i powitać ich w naszym obozie. Ponieważ będziemy potrzebować dużego obozu, aby skutecznie przeciwstawić się temu, co nadchodzi.

Przypomnienie o historii oporu

Dziś pomocne jest pamiętanie, że Hollywood stawiał opór - wyjaśniła, zauważając, że weszła do branży pod koniec makkartyzmu, kiedy artyści zostali wpisani na czarną listę za wypowiadanie się przeciwko ówczesnym krzywdom. - Bądźmy więc odważni. To dobry czas na małą Normę Rae, Karen Silkwood czy Toma Joada. Nie możemy się izolować, musimy pozostać we wspólnocie, musimy pomagać bezbronnym. Musimy znaleźć sposoby na przedstawienie inspirującej wizji przyszłości. Takiej, która będzie kusząca, przyjazna; która pomoże ludziom uwierzyć, cytując powieściopisarkę Pearl Cleage, 'po drugiej stronie pożaru nadal będzie miłość. Nadal będzie piękno i będzie ocean prawdy, w którym będziemy mogli pływać'.

  1. doroczne rozdanie nagród SAG było transmitowane na żywo na platformie Netflix i jest dostępne do obejrzenia na platformie.


Kapitan Kirk powróci po 30 latach?

Photo by Wonderlane on Unsplash

William Shatner, na zawsze utożsamiany z rolą kapitana Jamesa T. Kirka, może dokonać najbardziej niesamowitego powrotu w historii franczyzy. Ponad 30 lat po swoim ostatnim występie w "Star Trek: Generations", 93-letni aktor rozważa powrót do kultowej serii.

Mimo swojego wieku, Shatner nie zwalnia tempa. Cztery lata temu kultowa gwiazda serii stworzonej przez Gene'a Roddenberry, po raz pierwszy postawiła stopę w "prawdziwym" kosmosie. Możliwe, że to przeżycie mogło mieć znacznie większy wpływ na aktora, niż widać na video nagranym po lądowaniu.

 

Wszystko wskazuje bowiem na to, że aktor jest zdecydowany kontynuować swoją przygodę z serią, ponownie wcielając się w rolę kapitana Kirka. W pełni świadomy ewolucji, jaką przeszła seria, Shatner, podczas występu na Fan Expo Vancouver w piątek, 21 lutego, w ramach panelu "Execute! Panel z Williamem Shatnerem", zasugerował, że legendarny powrót jest bliżej niż kiedykolwiek.

Wielokrotnie proszono mnie, abym wrócił jako Kirk. I czułem że to musi to być serial. Byłem pod takim wrażeniem scenarzysty, który się do mnie niedawno  zwrócił, że powiedziałem mu, że porozmawiamy, jak skończę w Vancouver. Czekam więc na propozycję, aby zrobić z tego serial; powinna ona pojawić się w poniedziałek lub wtorek.

Od początków do legendy

Gdy oryginalny Star Trek zadebiutował w 1966 roku, kreacja Shatnera jako charyzmatycznego kapitana Kirka rozpaliła wyobraźnię widzów. Franczyza, będąca jedną z najdłużej funkcjonujących w historii telewizji, doświadczyła wielu wzlotów i upadków, jednak powrót Kirka w nowym projekcie z pewnością wzbudziłby ogromne zainteresowanie wśród wieloletnich fanów.

Obecnie Star Trek przeżywa prawdziwy renesans za sprawą seriali streamingowych takich jak Discovery, Picard czy Strange New Worlds. Powrót Shatnera do serii wywołałby niewątpliwie falę nostalgii wśród fanów. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to pierwsza zapowiedź potencjalnego powrotu aktora - wcześniejsze plany nie doczekały się realizacji.

Nie da się jednak ukryć, że Hollywood doskonale zdaje sobie sprawę z miłości fanów do legendarnego kapitana Floty Gwiezdnej. W listopadzie fani otrzymali nieoczekiwane domknięcie historii Kirka i pana Spocka (Leonard Nimoy) za sprawą krótkometrażowego filmu upamiętniającego 30. rocznicę Star Trek Generations. W 10-minutowej produkcji zatytułowanej "765874 - Unification" Kirk przemierza Nexus i dzięki technologii CGI spotyka się ze Spockiem.

Ewentualny powrót do kanonu musiałby rozgrywać się w alternatywnej linii czasowej lub przed wydarzeniami z Generations, w którym Kirk poniósł śmierć. Nie byłoby to problemem - Star Trek to w końcu serial na wskroś science-fiction, często widzieliśmy w nim motywy podróży w czasie - również w najnowszych produkcjach, czego przykładem jest choćby seria Patricka Stewarta - Picard. Niezależnie od przyjętej formy, powrót Kirka z pewnością przykułby uwagę fanów i być może pozwolił odwrócić uwagę od przedłużającego się oczekiwania na czwarty film w linii czasowej Kelvina.


Miliard dolarów za Bonda

Photo by The Nix Company on Unsplash

Amazon MGM Studios ogłosił wczoraj przełomową decyzję o przejęciu kontroli nad franczyzą Jamesa Bonda od dotychczasowych producentów - Barbary Broccoli i Michaela G. Wilsona.

Według doniesień serwisu Deadline, gigant streamingowy zapłacił za ten przywilej astronomiczną kwotę miliarda dolarów. To kolejny krok po tym, jak w marcu 2022 roku Amazon przejął całe studio MGM za około 8,5 miliarda dolarów, choć według branżowych ekspertów rzeczywista wartość studia wynosiła około 4 miliardów.

Koniec pewnej epoki

Przez lata Broccoli i Wilson sprawowali ścisłą kontrolę kreatywną nad serią, kontynuując rodzinną tradycję. Ich restrykcyjne podejście do franczyzy skutecznie blokowało próby zaangażowania tak uznanych reżyserów jak Christopher Nolan czy Quentin Tarantino. Teraz, po zakończeniu ery Daniela Craiga, Amazon planuje znacząco rozszerzyć uniwersum Bonda, wzorując się na sukcesie Marvela, DC i Gwiezdnych Wojen.

Fani już spekulują na temat kierunku, w jakim podąży seria pod nowym kierownictwem. Amazon MGM Studios prawdopodobnie będzie dążyć do corocznych premier związanych z uniwersum Bonda - na przemian głównych filmów i projektów pobocznych. W planach mogą znaleźć się również seriale telewizyjne dla Prime Video, skupiające się na postaciach z MI6, takich jak M czy Q.

Nie jest to pierwsza próba rozszerzenia uniwersum Bonda. Po sukcesie "Die Another Day" w 2002 roku, ostatnim filmie z Pierce'em Brosnanem, studio było bliskie realizacji spin-offu z Halle Berry w roli Jinx. Scenariusz mieli napisać wieloletni scenarzyści serii, Neal Purvis i Robert Wade, a reżyserią miał zająć się Stephen Frears. Projekt został jednak wstrzymany przez Broccoli i Wilsona z powodu różnic kreatywnych.

Wyzwania dla nowych właścicieli

Aby skutecznie rozwinąć kinowe uniwersum Jamesa Bonda, Amazon MGM Studios będzie potrzebować odpowiednika Kevina Feige'a czy Kathleen Kennedy - osoby z doświadczeniem i wizją, zdolnej pokierować tak rozległym przedsięwzięciem. Kluczowym zadaniem będzie też znalezienie nowego odtwórcy roli Bonda, który mógłby wcielać się w tę postać przez co najmniej dekadę.

Eksperci branżowi zalecają jednak ostrożność w ekspansji franczyzy. Nadmierne nasycenie rynku filmami, spin-offami, serialami, komiksami i produkcjami animowanymi może prowadzić do znużenia Bondem wśród widzów - tak samo jak stało się to chociażby z "Gwizdnymi Wojnami" po tym, jak Disney zapragnął wycisnąć z franczyzy wszystkie pieniędze świata. Dotychczas nowe filmy o Bondzie pojawiały się co 2-3 lata i każdy stanowił wyjątkowe wydarzenie, szczególnie od kiedy premiery przeniesiono na sezon jesienny.

Historia legendy

James Bond, znany jako agent 007, narodził się w wyobraźni Iana Fleminga w 1953 roku. Autor stworzył dwanaście powieści i dwa zbiory opowiadań o brytyjskim agencie. Po śmierci Fleminga w 1964 roku, serię kontynuowali uznani pisarze, w tym Kingsley Amis, John Gardner i Sebastian Faulks. Powstały również spin-offy literackie, jak seria o młodym Bondzie autorstwa Charliego Higsona czy powieści Kate Westbrook o Moneypenny.

Filmowa historia Bonda rozpoczęła się w 1962 roku filmem "Dr. No" z Seanem Connerym. Seria Eon Productions obejmuje już 25 filmów i jest drugą najbardziej dochodową franczyzą filmową w historii. Poza główną serią powstały też dwie niezależne produkcje: parodia "Casino Royale" z 1967 roku i remake "Thunderball" - "Never Say Never Again" z 1983 roku. Filmy o Bondzie słyną z charakterystycznej muzyki, nominowanych do Oscarów piosenek przewodnich oraz kultowych elementów, takich jak samochody, broń i gadżety dostarczane przez oddział Q.



Bezos, Bezos, Ty ejaju

Photo by Simone Daino on Unsplash

Po co czytać przed publikacją to, co wygenerowało AI, jak można nie czytać.

"Dog Day Afternoon", nagrodzony Oscarem klasyk z Alem Pacino, zajmuje szczególne miejsce w historii kina amerykańskiego. Film został doceniony nie tylko przez widzów i krytyków, ale także przez Bibliotekę Kongresu, która w 2009 roku uznała go za dzieło o wyjątkowym "znaczeniu kulturowym, historycznym i estetycznym", wpisując go do Narodowego Rejestru Filmowego. Jednak niedawno ta ceniona produkcja stała się przedmiotem kontrowersji za sprawą platformy Prime Video.

Oh damn Prime actually published their failed chatgpt prompt in the description

[image or embed]

— Ockeroid (@ockeroid.bsky.social) February 18, 2025 at 7:39 AM

Użytkownicy serwisu zauważyli, że w opisie filmu zamieszczono streszczenie wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Dowód? Niezwykle lakoniczny opis zakończony osobliwym komunikatem:

Mężczyzna bierze zakładników w banku w Brooklynie. Niestety nie mam wystarczających informacji, aby dalej podsumować w ramach podanych wytycznych.

To niefortunne wydarzenie nie jest pierwszym sygnałem wskazującym na wykorzystywanie AI przez Amazon w swoich usługach streamingowych. Firma wcześniej zapowiedziała wprowadzenie automatycznie generowanych streszczeń całych sezonów seriali, które miałyby pomóc widzom nadrobić zaległości bez oglądania wszystkich odcinków, co już samo w sobie było absurdalne.

Społeczne znaczenie filmu

"Dog Day Afternoon", wyreżyserowany przez Sidneya Lumeta, opiera się na autentycznych wydarzeniach opisanych w magazynie Life w 1972 roku. Film przedstawia historię napadu dokonanego przez Johna Wojtowicza i Salvatora Naturile. Na ekranie wcielili się w nich odpowiednio Al Pacino jako Sonny Wortzik i John Cazale jako Sal Naturile. Produkcja otrzymała sześć nominacji do Oscara, z których jedną - za najlepszy scenariusz oryginalny - przekuto na statuetkę dla Franka Piersona.

Szczególnie istotnym aspektem filmu jest wątek dotyczący motywacji głównego bohatera. Sonny decyduje się na napad, by sfinansować operację zmiany płci swojego partnera, Leona Shermera (w tej roli nominowany do Oscara Chris Sarandon). Postać ta została oparta na prawdziwej historii Elizabeth Eden, kobiety transpłciowej związanej z Wojtowiczem.

(Kolejne) kontrowersje wokół AI

Niepełne streszczenie wygenerowane przez AI, które zostało już usunięte z platformy, wywołało dyskusję o możliwych ograniczeniach systemów sztucznej inteligencji w rozpoznawaniu i opisywaniu tematyki związanej z osobami transpłciowymi. Jak zauważył jeden z użytkowników platformy Bluesky:

Biorąc pod uwagę temat filmu, nie chcę czuć się zmuszonym do założenia, że 'wytyczne' uniemożliwiające lepszy opis mogą brzmieć 'nie wspominaj o osobach transseksualnych'.

Komentujący spekulowali, że może Istnieje alternatywna interpretacja sytuacji - być może niekompletny opis miał służyć zachowaniu elementu zaskoczenia dla nowych widzów, podobnie jak w przypadku oryginalnej kampanii marketingowej filmu. Jednak takie podejście pokazuje, że zbyt wiele wiary pokładamy w inteligencję sztucznej inteligencji, zakładając, że ma ona jakieś ukryte motywy, zahaczające wręcz o myślenie. Pamiętajmy, że termin "halucynacje AI" został ukuty wyłącznie po to, żeby nie mówić wprost, że AI nieustannie popełnia błędy. W końcu komuś, kto ciągle się myli, trudno byłoby przekazywać miliardy dolarów i zwalniać z jego powodu rzesze pracowników, którzy nie "halucynują" co 5 minut.


Constantine 2 zasłuży na kategorię R - zapowiada reżyser

Photo by Oliver Sharp on Unsplash

Miłośnicy Constantine'a mogą spać spokojnie - reżyser filmu, Francis Lawrence, podzielił się obiecującymi informacjami o kontynuacji tytułu.

Dzisiaj minęło dokładnie 20 lat od kinowej premiery pierwszej części. Film, bazujący na serii komiksów Hellraiser wydawnictwa Vertigo, przedstawił Keanu Reevesa jako Johna Constantine'a - kultowego już dziś specjalistę od magii okultystycznej w uniwersum DC Comics. Choć produkcja osiągnęła umiarkowany sukces kasowy, z czasem zgromadziła oddane grono fanów. Po latach spekulacji, we wrześniu 2022 r. oficjalnie ogłoszono powstanie Constantine 2.

Reżyser zdradza więcej szczegółów

W wywiadzie dla Entertainment Weekly Francis Lawrence zdradził, że prace nad filmem są w toku.

Właśnie zaczęliśmy gromadzić pomysły. Powiem, że jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek kontynuacji Constantine i jest pomysł, który Keanu, Akiva i ja wszyscy naprawdę kochamy, i który jest teraz aktywnie rozwijany — powiedział Lawrence.

Pierwszy film, początkowo planowany z kategorią PG-13, ostatecznie otrzymał kategorię R. Tym razem twórcy od początku celują w bardziej dojrzałą widownię.

Szczerze mówiąc, wyszliśmy z pierwszego [filmu] kochając proces i nie kochając faktu, że dostaliśmy kategorię R. Teraz doszliśmy do wniosku, że i tak dostaniemy R, więc to zaakceptujmy i zróbmy coś, co naprawdę na nią zasługuje.

Przeszkody w realizacji

Zapytany o powody wieloletnich opóźnień, Lawrence wyjaśnił złożoność sytuacji:

Strajki miały niewielki wpływ na opóźnienia... Problemem były liczne zmiany władz w Warner Bros., w DC i przerzucanie postaci DC z osoby na osobę. Największą przeszkodą w ciągu ostatnich 20 lat było to, kto ma prawa do tych postaci Vertigo lub „DC Dark". Przez to zawsze byliśmy stopowani, ale w końcu - myślę, że to się stało tuż przed strajkami - stworzyliśmy koncepcję, na którą wszyscy się zgodzili i dostaliśmy zielone światło.

Harmonogram i obsada

Mimo rozpoczęcia prac nad Constantine 2, widzowie muszą uzbroić się w cierpliwość. Lawrence potwierdził, że najpierw zrealizuje Igrzyska śmierci: Wschód żniw, którego premierę zaplanowano na 20 listopada 2026 r. Na razie szczegóły fabuły sequela pozostają tajemnicą, a jedynym potwierdzonym członkiem obsady jest Keanu Reeves, który wielokrotnie apelował do Warner Bros. o kontynuację.

Pierwszy Constantine trafił do kin w szczególnym momencie dla filmowych adaptacji DC. Mimo mrocznego charakteru, został przyćmiony przez premierę Batmana. W amerykańskich kinach film zarobił 75 milionów dolarów, co przy budżecie 100 milionów mogło wydawać się porażką. Jednak łączne wpływy na poziomie 230 milionów dolarów oraz świetna sprzedaż DVD udowodniły, że film znalazł swoją widownię, a interpretacja głównej roli przez Reevesa spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem.

Droga do realizacji

Film z 2005 roku pozwolił szerokiej publiczności poznać postać Johna Constantine'a, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów DC Comics. Warner Bros. rozważało początkowo stworzenie serialu dla platformy Max, nad którym miał pracować J.J. Abrams w ramach DCEU. Ostatecznie studio postawiło jednak na pełnometrażową kontynuację, chcąc wykorzystać rosnącą popularność Keanu Reevesa. Choć projekt Constantine 2 ogłoszono na miesiąc przed objęciem sterów DC Studios przez Jamesa Gunna i Petera Safrana, sequel przetrwał zmiany, otrzymując status produkcji Elseworlds. To, co w 2005 roku wydawało się nieosiągalnym marzeniem fanów, jest teraz coraz bliższe realizacji.


"Małpa" trafi do kościołów?

Screenshot z oficjalnego zwiastuna "The Monkey"

Uprawnione instytucje religijne mogą złożyć wniosek o wyświetlanie najnowszego filmu opartego na prozie Stephena Kinga.

Zgodnie z najnowszym komunikatem prasowym „Po raz pierwszy w historii NEON przekazuje dzieło Osgooda Perkinsa The Monkey wszystkim dzieciom bożym, umożliwiając jego wyświetlanie w kościołach w całym kraju równolegle z kinami". To nie żart – uprawnione instytucje religijne mogą składać wnioski za pośrednictwem strony internetowej God's Bowling Strikes Tonight. Na premierze filmu Perkins wyjaśnił, że wybrał taką nazwę, bo usłyszał, że w przypadku jednoczesnej śmierci wielu osób mówi się „dziś wieczorem boskie kręgle uderzają".

Nagłówek strony internetowej głosi: „Podziel się darem The Monkey ze swoją kongregacją". Poniżej widnieje cytat z Biblii, z Księgi Objawienia 6:8:

A oto koń blady, a który siedział na nim, imię jemu Śmierć, a piekło szło za nim, i dana mu jest moc nad czterema częściami ziemi, zabijać mieczem, głodem i śmiercią, i przez bestyje ziemskie.

Następnie zamieszczono przesłanie:

Po raz pierwszy od stworzenia wielkiej ziemi Bożej, film pełnometrażowy jest dostępny do wyświetlania w kościołach równocześnie z multipleksami w całej Ameryce. Chwała Panu za ten dar od Bogów Filmowych; i Osgoodowi Perkinsowi za napełnienie naszych serc tym darem na zielonej ziemi Bożej. Zjednoczcie swoją kongregację i podzielcie się tym świętym darem życia; wyświetlcie The Monkey i kliknijcie poniżej.

Po kliknięciu przycisku składania wniosku pojawiają się trzy pytania. Pierwsze brzmi:

Dlaczego wasza kongregacja powinna dostąpić błogosławieństwa oglądania daru The Monkey?

Drugie dotyczy tego, czy zbawienie pochodzi z wiary, czy z filmu. Trzecie pyta:

Jaki jest największy ze wszystkich grzechów?

Na to pytanie dostępna jest tylko jedna odpowiedź: „Korzystanie z telefonu w kinie".

Formularz nie wymaga jednak podania żadnych danych kontaktowych. Prawdopodobne jest więc, że - jeśli już - NEON zorganizuje pokazy w wybranych kościołach i katedrach.

Marketingowi weterani

NEON zasłynęło z nietypowych i często błyskotliwych kampanii marketingowych, czego przykładem było stopniowe wprowadzanie na rynek Longlegs, poprzedniego filmu studia autorstwa Oza Perkinsa. The Monkey nie jest wyjątkiem, czego dowodzi ta najnowsza akcja. Co więcej, zwiastun The Monkey stał się najczęściej oglądanym trailerem niezależnego horroru w historii. Komunikat prasowy informuje:

Rekordowa premiera zwiastuna ugruntowała pozycję The Monkey jako tegorocznego horroru, którego nie można przegapić. W ciągu tygodnia od premiery pełnometrażowy zwiastun nadchodzącego horroru Perkinsa osiągnął status najczęściej oglądanego zwiastuna niezależnego horroru w historii. Wyczekiwana adaptacja opowiadania Stephena Kinga zgromadziła ponad 43 miliony wyświetleń na świecie w pierwszej dobie od publikacji. W ciągu trzech dni liczba ta przekroczyła 100 milionów, osiągając dotychczas 109 milionów wyświetleń na wszystkich platformach.

 

The Monkey to drugi - po sukcesie kasowym Longlegs - film Perkinsa dystrybuowany przez NEON. Studio ponownie połączy siły ze scenarzystą/reżyserem przy wydaniu jego kolejnego projektu Keeper w październiku 2025 r. The Monkey trafi do kin (i kościołów) 21 lutego 2025 r.

W obsadzie znaleźli się Theo James, Tatiana Maslany, Christian Convery, Colin O'Brien, Rohan Campbell, Sarah Levy i Elijah Wood. Za produkcję odpowiadają: James Wan (Obecność, Piła) i Michael Clear z Atomic Monster, Dave Caplan (Babylon) z C2 Motion Picture Group, Brian Kavanaugh-Jones (Naznaczony) z Range Select oraz Chris Ferguson (Longlegs, Laleczka Chucky) z Odd Fellows. Film sfinansowało C2.


AI przekracza granice, Scarlett Johansson protestuje

Photo by Liam Edwards on Unsplash

Nie, nie ma czegoś takiego, jak deepfake w dobrej sprawie.

Nawet szczytny cel nie usprawiedliwia nadużywania sztucznej inteligencji - to główne przesłanie oświadczenia Scarlett Johansson w sprawie kontrowersyjnego deepfake'a. Aktorka zdecydowanie sprzeciwia się wykorzystaniu jej wizerunku w wideo potępiającym antysemickie wypowiedzi Kanye Westa.

Kontrowersyjne wideo i reakcja Johansson

W ostatnich dniach w internecie pojawiło się wideo stworzone przy pomocy AI, przedstawiające znanych żydowskich celebrytów, w tym Scarlett Johansson, Stevena Spielberga i Davida Schwimmera. W nagraniu wszyscy noszą białe koszulki z prowokacyjnym symbolem - Gwiazdą Dawida wpisaną w dłoń pokazującą środkowy palec, umieszczoną pod nazwiskiem Kanye'go.

Jestem Żydówką, która nie toleruje antysemityzmu ani mowy nienawiści w żadnej formie. Ale jednocześnie stanowczo wierzę, że potencjał mowy nienawiści zwielokrotniony przez AI stanowi znacznie większe zagrożenie niż pojedyncza osoba, która bierze za nią odpowiedzialność - oświadczyła Johansson za pośrednictwem magazynu Variety.

Kontekst

Wideo pojawiło się w odpowiedzi na najnowszy antysemicki wpis Westa na platformie X oraz jego kontrowersyjną reklamę podczas Super Bowl, promującą stronę sprzedającą koszulki ze swastykami. Materiał kończy się hasłami "Dość znaczy dość" oraz "Dołącz do walki z antysemityzmem".

Mimo że nagranie wygląda dość realistycznie, uważni obserwatorzy zauważają jego sztuczność. Co więcej, pojawienie się w nim kontrowersyjnych postaci, takich jak Woody Allen, dodatkowo podważa wiarygodność przekazu.

To nie pierwszy raz, kiedy Scarlett Johansson występuje przeciwko nadużyciom sztucznej inteligencji:

Niestety, stałam się bardzo publiczną ofiarą AI, ale prawda jest taka, że zagrożenie dotyczy nas wszystkich - podkreśla aktorka.

W 2023 roku aktorka podjęła kroki prawne przeciwko aplikacji AI, która bezprawnie wykorzystała jej wizerunek w reklamie. Rok później musiała interweniować, gdy OpenAI użyło jej głosu z filmu "Ona" (2013) w chatbocie GPT-4, mimo wcześniejszej odmowy aktorki.

Apel o regulacje prawne

Johansson wykorzystuje swoją pozycję do nagłośnienia problemu:

Nadchodzi gigantyczna fala związana z AI, na którą kilka postępowych krajów, nie licząc Stanów Zjednoczonych, odpowiedziało w odpowiedzialny sposób. Przerażające jest to, że rząd USA jest sparaliżowany, jeśli chodzi o uchwalanie przepisów chroniących wszystkich obywateli przed nadchodzącymi zagrożeniami ze strony AI.

Aktorka kończy swoje oświadczenie pilnym apelem do władz USA o priorytetowe potraktowanie legislacji ograniczającej wykorzystanie AI, podkreślając, że jest to kwestia ponadpartyjna, mająca ogromny wpływ na przyszłość całej ludzkości. Biorąc jednak pod uwagę, że ten, którego imienia nie wolno wymawiać, a który kontroluje obie ręce prezydenta Trumpa, dumnie rozwija swoje X-owe AI, nie spodziewamy się, żeby pojawiły się jakiekolwiek regulacje mogące ograniczyć Muska (ups).


Kobieca epopeja w najnowszym filmie mistrza włoskiego kina

Najnowsza produkcja studia A24 zabiera widzów w podróż do słonecznej Italii. W centrum uwagi znajduje się Neapol, gdzie rozgrywa się najnowsze dzieło laureata Oscara Paolo Sorrentino ("Wielkie piękno").

Film "Parthenope" z wschodzącą gwiazdą włoskiego kina, Celeste Dalla Porta, to znacznie więcej niż tylko biograficzna opowieść o tytułowej bohaterce.

Czas jako główny bohater

W rozmowie z MovieWeb, przy pomocy tłumaczki Lilii Pino Blouin, Sorrentino zdradza główny motyw filmu:

Najważniejszym tematem w filmie jest upływ czasu i nasz stosunek do jego przemijania, to jak pewne rzeczy pozostają w naszej pamięci, podczas gdy inne po prostu znikają. To, co pozostaje w naszej pamięci, nabiera wymiaru sacrum - staje się dla nas niezwykle istotne.

Kobieca epopeja na miarę czasów

"Parthenope" to kolejny oryginalny scenariusz włoskiego autora. O genezie swojego dzieła Sorrentino mówi:

Historia wyrasta z mojej obsesji na punkcie przemijania czasu. Chciałem w pełni zrozumieć, jak ten temat może wpłynąć na konkretną postać. Myślałem o kobiecej bohaterce, ponieważ nadawało to opowieści wymiar epicki. W dzisiejszych czasach, tworząc epicką opowieść, powinno się mieć kobiecą protagonistkę, ponieważ żyjemy w epoce, w której działania kobiet nabrały epickiego wymiaru. Chciałem opowiedzieć historię kobiety od jej narodzin, przez dorosłość, aż po starość - chciałem objąć całe jej życie.

Neapol w roli głównej

Film oferuje oszałamiające sekwencje i obrazy na tle rodzinnego miasta reżysera. Zapytany o najlepszy sposób na poznanie Neapolu, Sorrentino odpowiada:

W przypadku Neapolu, jak i każdego innego miasta, najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, to spacerować bez celu, bez konsultowania przewodników, nie wiedząc dokładnie, gdzie ten spacer się skończy. Myślę, że to najlepszy sposób, by naprawdę poznać jakiekolwiek miejsce.

Paolo Sorrentino - mistrz włoskiego kina

Paolo Sorrentino to jeden z najwybitniejszych współczesnych reżyserów włoskich. Jego międzynarodową sławę ugruntował film "Wielkie piękno" (2013), który przyniósł mu Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. W swojej twórczości często porusza tematy przemijania, władzy i dekadencji, łącząc wizualny przepych z głęboką refleksją nad kondycją człowieka. Jego charakterystyczny styl wizualny i umiejętność tworzenia niezapomnianych postaci uczyniły go jednym z najważniejszych autorów europejskiego kina.

A24 - niezależne studio z wizją

Studio A24, założone w 2012 roku, zrewolucjonizowało amerykańskie kino niezależne. Znane z produkcji ambitnych i oryginalnych filmów, studio zdobyło uznanie zarówno krytyków, jak i widzów. W swoim portfolio ma takie tytuły jak "Moonlight", "Lady Bird" czy "Everything Everywhere All at Once". Współpraca z Sorrentino przy "Parthenope" potwierdza międzynarodowe ambicje studia i jego nieustające zaangażowanie w produkcję wartościowego artystycznie kina.

Film "Parthenope" miał premierę kinową 7 lutego 2025 roku.