40 lat "Terminatora": rewolucja w kinie i przestroga przed AI
26 października 1984 roku to data, która na zawsze zmieniła oblicze kina science fiction. Tego dnia na ekrany amerykańskich kin wszedł "Terminator" Jamesa Camerona - film, który miał być niskobudżetową produkcją klasy B, a stał się kamieniem milowym w historii kina i początkiem jednej z najbardziej rozpoznawalnych franczyz w popkulturze.
Od snu do ekranu
Historia powstania "Terminatora" jest niemal równie fascynująca jak sam film. James Cameron, wówczas początkujący reżyser, wpadł na pomysł filmu po tym, jak podczas pobytu w Rzymie miał gorączkę i przyśnił mu się chromowany szkielet wyłaniający się z ognia. Ta przerażająca, ale inspirująca wizja, w połączeniu z fascynacją Camerona technologią i jej potencjalnym wpływem na ludzkość, dała początek historii o morderczym robocie z przyszłości.
Cameron napisał scenariusz w 1982 roku, pracując już w branży filmowej przy efektach specjalnych. Wcześniej pracował jako kierowca ciężarówki, co dało mu czas na przemyślenie swojej kariery i zwrócenie się w stronę kina. Początkowo nikt nie chciał kupić jego pomysłu - wydawał się zbyt dziwny i ambitny jak na niskobudżetową produkcję. Ostatecznie, dzięki uporowi Camerona i wsparciu producenta Galea Anne Hurda, projekt otrzymał zielone światło.
Rewolucja technologiczna
"Terminator" był przełomowy pod wieloma względami, ale to efekty specjalne stanowiły jego największą siłę. Cameron, znany ze swojej obsesji na punkcie detali i innowacji technologicznych, zastosował w filmie szereg nowatorskich technik.
Najbardziej imponujące były sceny ukazujące endoszkielet Terminatora. Do ich stworzenia wykorzystano połączenie animacji poklatkowej, lalek i efektów praktycznych. Scena, w której T-800 wychodzi z płomieni, była szczególnie trudna do zrealizowania i wymagała niezwykłej precyzji od zespołu efektów specjalnych.
Innym przełomowym aspektem był sposób, w jaki Cameron przedstawił przyszłość. Zniszczone miasto Los Angeles, stalowe czaszki miażdżone pod gąsienicami maszyn - te obrazy na długo zapadły w pamięć widzów i stały się ikoniczne dla gatunku post-apokaliptycznego science fiction.
Arnold Schwarzenegger jako T-800
Casting Arnolda Schwarzeneggera do roli Terminatora był strzałem w dziesiątkę, choć początkowo dosyć kontrowersyjnym. Schwarzenegger, znany głównie z ról w filmach akcji, miał początkowo zagrać Kyle'a Reese'a. Cameron jednak dostrzegł w nim idealnego Terminatora - zimnego, bezwzględnego i nieludzkiego.
Jak wspominał później Schwarzenegger:
Cameron powiedział mi: 'Słuchaj, gdy grasz Terminatora, pamiętaj - to nie jest człowiek. To maszyna. Nie mrugaj. Nie oddychaj. Poruszaj się jak robot." To było wyzwanie, ale też szansa na pokazanie czegoś zupełnie nowego.
Rola T-800 stała się ikoniczna i na zawsze zdefiniowała karierę Schwarzeneggera. Jego kultowe kwestie, takie jak "I'll be back" czy "Hasta la vista, baby" (z sequela), weszły na stałe do popkultury, tak samo jak wiele innych jego tekstów z całej franczyzy.
Wpływ na gatunek science fiction
"Terminator" zrewolucjonizował gatunek science fiction na kilka sposobów:
- Mroczna wizja przyszłości: Film przedstawił jedną z najbardziej pesymistycznych wizji przyszłości, w której maszyny przejmują kontrolę nad światem. Ta ponura perspektywa stała się inspiracją dla wielu późniejszych produkcji, w tym chociażby "Matrixa".
- Podróże w czasie: Choć nie był pierwszym filmem o podróżach w czasie, "Terminator" przedstawił ten koncept w niezwykle przystępny i ekscytujący sposób, inspirując kolejne pokolenia twórców. "12 małp" Terry'ego Gilliama można pod wieloma względami bezpośrednio połączyć z wątkami z "Terminatora".
- Sztuczna inteligencja: Film był jednym z pierwszych, które tak poważnie podeszły do tematu zagrożeń związanych z rozwojem AI. Skynet stał się symbolem technologii wymykającej się spod kontroli.
- Silna kobieca bohaterka: Postać Sary Connor, granej przez Lindę Hamilton, była przełomowa. Z przestraszonej kelnerki przekształciła się w twardą wojowniczkę, stając się inspiracją dla kolejnych silnych kobiecych postaci w kinie akcji. Takie produkcje jak "Obcy - 8. pasażer Nostromo", czy "Resident Evil" bez "Terminatora" najprawdopodobniej wyglądałyby zupełnie inaczej.
- Efekty specjalne: Innowacyjne podejście Camerona do efektów specjalnych podniosło poprzeczkę dla całej branży.
Dziedzictwo
"Terminator" dał początek franczyzie, która obejmuje obecnie sześć filmów pełnometrażowych, serial telewizyjny, gry wideo, komiksy i książki. Choć nie wszystkie kontynuacje dorównały oryginałowi, to pierwsza i druga część są powszechnie uważane za klasyki gatunku.
Film wpłynął też na karierę Jamesa Camerona, który stał się jednym z najbardziej wpływowych reżyserów w Hollywood. Jego późniejsze dzieła, takie jak "Aliens", "Titanic" czy "Avatar", potwierdziły jego status wizjonera kina.
Obawy związane z rozwojem AI - wizja "Terminatora" a rzeczywistość
40 lat po premierze "Terminatora", obawy związane z rozwojem sztucznej inteligencji, które film poruszał, stają się coraz bardziej aktualne. Choć wciąż jesteśmy daleko od stworzenia Skynetu czy humanoidalnych robotów-zabójców, rozwój AI budzi realne obawy wśród naukowców, etyków i zwykłych ludzi. Jednym z głównych lęków przedstawionych w "Terminatorze" jest utrata kontroli nad sztuczną inteligencją. W 2024 roku ta obawa jest bardziej realna niż kiedykolwiek. Wielu ekspertów, w tym Stephen Hawking czy Elon Musk, ostrzegało przed potencjalnymi zagrożeniami związanymi z niekontrolowanym rozwojem AI.
Sztuczna inteligencja to największe egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości. Igramy z ogniem.
- Elon Musk
Autonomiczne systemy uzbrojenia
W "Terminatorze" widzimy maszyny prowadzące wojnę przeciwko ludzkości. Dziś trwa debata na temat etyki i bezpieczeństwa autonomicznych systemów uzbrojenia. Organizacje takie jak Campaign to Stop Killer Robots ostrzegają przed niebezpieczeństwami związanymi z bronią, która może samodzielnie wybierać i atakować cele.
Zastępowanie ludzi przez maszyny
Chociaż roboty nie przejęły jeszcze kontroli nad światem, istnieją obawy dotyczące zastępowania ludzi przez AI w różnych sektorach gospodarki. Automatyzacja i rozwój sztucznej inteligencji mogą prowadzić do masowej utraty miejsc pracy, co może mieć poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne.
Prywatność i nadzór
W uniwersum "Terminatora" Skynet ma dostęp do wszystkich systemów komputerowych. Dziś, w erze big data i wszechobecnej inwigilacji, obawy o prywatność i nadmierny nadzór są bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Rozwój technologii rozpoznawania twarzy i analizy danych budzi obawy o możliwość stworzenia dystopijnego społeczeństwa nadzoru.
Etyka AI
Film Camerona porusza także kwestie etyczne związane z AI. Czy maszyny mogą rozwinąć świadomość? Jakie prawa powinny mieć? Te pytania są obecnie przedmiotem intensywnych debat etycznych i filozoficznych.
Yoshua Bengio, jeden z pionierów uczenia głębokiego, ostrzega:
Musimy bardzo ostrożnie podchodzić do rozwoju AI. Potrzebujemy globalnej współpracy, aby upewnić się, że ta technologia będzie służyć ludzkości, a nie jej zagrażać.
Pozytywne aspekty
Warto jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do ponurej wizji "Terminatora", rozwój AI niesie ze sobą również ogromne możliwości i korzyści. AI już teraz pomaga w diagnostyce medycznej, prognozowaniu zmian klimatycznych czy optymalizacji procesów produkcyjnych.
Jak powiedział Andrew Ng, współzałożyciel Google Brain:
Sztuczna inteligencja to nowa elektryczność. Tak jak 100 lat temu elektryczność zrewolucjonizowała przemysł, tak teraz AI zmieni każdy aspekt naszego życia.
Wyzwaniem dla ludzkości jest znalezienie równowagi między wykorzystaniem potencjału AI a minimalizacją związanych z nią zagrożeń. "Terminator", mimo że jest fikcją, wciąż służy jako ważne ostrzeżenie i punkt odniesienia w tych dyskusjach. Bo kto wie, może w uniwersum terminatorów, AI na początku również było niezwykle pomocne i "pchało" ludzkość do przodu.
Bardziej niż aktualny
40 lat po premierze "Terminator" wciąż fascynuje i inspiruje. Film nie tylko zrewolucjonizował gatunek science fiction, ale także zmienił sposób, w jaki myślimy o technologii i jej potencjalnych zagrożeniach. Jego wpływ widać w niezliczonych produkcjach filmowych, telewizyjnych i grach wideo.
Jak powiedział sam James Cameron:
Chciałem stworzyć film, który byłby jednocześnie rozrywkowy i zmuszający do myślenia. Film, który pokazałby, że technologia może być zarówno naszym największym sprzymierzeńcem, jak i największym zagrożeniem.
"Terminator" osiągnął ten cel i więcej. Stał się nie tylko klasykiem kina, ale także ważnym głosem w dyskusji o relacjach między człowiekiem a maszyną - dyskusji, która 40 lat później jest bardziej aktualna niż kiedykolwiek.
Art the Clown nie składa broni - co dalej z serią Terrifier?

Po sukcesie kasowym "Terrifier 3", który w pierwszy weekend zarobił 23,3 mln dolarów przy budżecie zaledwie 2 mln, reżyser Damien Leone potwierdził, że seria o morderczym klaunie Arcie będzie kontynuowana.
W rozmowie z Variety Leone zdradził, że ma już pomysł na zakończenie sagi, ale nie jest pewien, ile jeszcze filmów powstanie przed finałem.
Na ten moment nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ile jeszcze filmów nakręcę przed zakończeniem sagi Terrifier. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby było ich więcej niż jeden lub dwa, ale czas pokaże. Na razie mogę z pewnością powiedzieć tylko tyle, że wiem, jak to się skończy, i będzie to epickie.
- powiedział Leone.
Czwarta część może zaskoczyć fanów
Reżyser zapowiada, że "Terrifier 4" może znacząco różnić się od poprzednich części. W innym wywiadzie dla Variety Leone uchylił rąbka tajemnicy:
Pomysł, którym się obecnie bawię, byłby prawdopodobnie pod pewnymi względami najbardziej eksperymentalny, więc nie mogę zdradzić zbyt wiele. W następnej części wydarzą się naprawdę, naprawdę szalone rzeczy.
Ta enigmatyczna wypowiedź rozbudziła spekulacje fanów. Czy zobaczymy Arta w kosmosie? A może twórcy zdecydują się na formułę found footage? Jedno jest pewne - Leone nie zamierza osiadać na laurach i chce zaskoczyć widzów.
Fenomen niezależnego horroru
Sukces "Terrifier 3" jest tym bardziej imponujący, że film pokonał w box office wysokobudżetowe produkcje mainstreamowe, takie jak "The Apprentice", "Saturday Night" czy "Joker: Folie à Deux". To rzadko spotykane osiągnięcie dla niezależnego, nieocenzurowanego horroru.
Leone zdaje sobie sprawę z presji, jaka na nim ciąży. Z każdą kolejną częścią musi przebijać poprzednie pod względem krwawych scen i szokujących pomysłów. Czy uda mu się utrzymać ten trend w czwartej odsłonie? Fani z niecierpliwością czekają na więcej informacji.
Na razie Leone zachęca widzów do obejrzenia "Terrifier 3", który właśnie wszedł do kin. Film dystrybuują Cineverse i Bloody Disgusting.
Covfefe w Hollywood: nikt nie chciał kręcić filmu o Trumpie

Reżyser Ali Abbasi podjął ogromne ryzyko zawodowe, podejmując się reżyserii filmu biograficznego o byłym prezydencie USA Donaldzie Trumpie, zatytułowanego "The Apprentice".
Mimo że Abbasi ma już doświadczenie w pracy nad wrażliwymi tematami opartymi na prawdziwych wydarzeniach, "The Apprentice" okazał się wyjątkowo trudnym projektem. Inni reżyserzy i dystrybutorzy nie byli skłonni podjąć takiego ryzyka. Abbasi otwarcie mówił o trudnościach, jakie napotkał przy realizacji filmu i znalezieniu dystrybutora. Nawet tak duże stacje telewizyjne jak ABC i CBS odmówiły emisji spotów reklamowych filmu. W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w 2024 roku, ujawniane są nowe szczegóły dotyczące problemów produkcyjnych.
Znani reżyserzy rezygnują
Jak powiedział Abbasi w wywiadzie dla Le Figaro, podjęcie się opowiedzenia historii kandydata na prezydenta Trumpa w obecnym klimacie politycznym to ryzyko, którego wielu reżyserów nie chciało podejmować. Reżyser ujawnił, że inni znani twórcy, tacy jak Paul Thomas Anderson i Clint Eastwood, odrzucili propozycję wyreżyserowania tej kontrowersyjnej historii o wzlocie biznesmena, który został politykiem.
"Producenci 'The Apprentice' mieli trudności ze znalezieniem odpowiedniego reżysera, który zaryzykowałby swoją karierę. Paul Thomas Anderson odmówił. Clint Eastwood również [...] musieli ocenić ryzyko biznesowe" - powiedział Ali Abbasi w rozmowie z Le Figaro.
Możemy jedynie spekulować na temat powodów, dla których PTA, reżyser takich filmów jak "Upojenie miłością" i "Licorice Pizza", zdecydował, że ten projekt biograficzny nie jest dla niego. Jego następny film ma mieć premierę w sierpniu 2025 roku, więc konflikt terminów mógł odegrać rolę w jego decyzji. Z kolei Eastwood znany jest ze swoich nieco konserwatywnych poglądów politycznych, co skłania fanów do zastanawiania się, czy to właśnie jego przekonania spowodowały, że odrzucił tę propozycję.
Trudna droga do dystrybucji
Chociaż Abbasi otwarcie mówi o swoim entuzjazmie dla tego, jawnie upolitycznionego, projektu, opinia publiczna jest zmęczona portretowaniem byłego prezydenta. Film biograficzny jest otoczony tak dużą kontrowersją, że nawet aktorzy: Sebastian Stan, grający młodego Trumpa, i Jeremy Strong, wcielający się w rolę jego podejrzanego mentora, musieli publicznie bronić swojej decyzji o zagraniu tych niezbyt sympatycznych postaci.
Scenarzysta Gabriel Sherman miał trudności ze znalezieniem reżysera. Napisał scenariusz do "The Apprentice" sześć lat temu i zajęło mu kilka lat, zanim znalazł reżysera, który podjąłby się tego wyzwania.
Jednak problemy nie skończyły się, gdy Abbasi dołączył do projektu. Prawie każde duże hollywoodzkie studio odmówiło dystrybucji filmu, w tym Warner Bros, Paramount, Universal, Searchlight, Sony Pictures Classics, Focus, A24, HBO i Lionsgate. Nawet platformy streamingowe takie jak Netflix, Amazon, Disney+ i Apple odrzuciły propozycję. Ostatecznie Briarcliff Entertainment, niezależny amerykański producent i dystrybutor filmowy założony przez byłego dyrektora generalnego Open Road Films Toma Ortenberga, podjął ryzyko dystrybucji filmu przed wyborami w USA w 2024 roku.
"The Apprentice" jest obecnie wyświetlany w wybranych, amerykańskich kinach.
Ranking 100 najlepszych horrorów wg Variety wywołał burzę w sieci
W świecie filmu, zwłaszcza wśród miłośników horrorów, nie brakuje gorących dyskusji. Ostatnio prawdziwą burzę wywołała lista 100 najlepszych horrorów wszech czasów, opublikowana przez magazyn Variety. Ranking, który miał być definitywnym zestawieniem najlepszych produkcji gatunku, spotkał się z falą krytyki ze strony fanów.
Na pierwszym miejscu listy znalazł się kultowy "Texas Chain Saw Massacre" z 1974 roku. Ten wybór spotkał się z aprobatą wielu fanów. Brandon Streussnig z Vulture i Fangoria stwierdził nawet, że to:
nie tylko jeden z najlepszych horrorów, ale być może jeden z pięciu najlepszych amerykańskich filmów w ogóle.
Kontrowersyjne pozycje
Jednak to nie szczyt listy budzi największe emocje, a raczej pozycje zajmowane przez inne klasyki gatunku. Fani są oburzeni, że "Halloween" Johna Carpentera, uważany za jeden z najbardziej wpływowych horrorów, znalazł się dopiero na 16. miejscu. Jeszcze gorzej wypadł "Koszmar z ulicy Wiązów" Wesa Cravena, który uplasował się na odległej 74. pozycji, za "Hostelem 2", który znalazł się na miejscu 71.
Jeden z użytkowników Twittera wyraził swoje niezadowolenie: "Halloween i oryginalny Koszmar z ulicy Wiązów nie w pierwszej dziesiątce? To mi się nie zgadza". Dodał również, że jego zdaniem "Egzorcysta" jest lepszym filmem niż "Texas Chainsaw Massacre", który uważa za przereklamowany.
Przypadkowy wybór?
Niektórzy krytycy sugerują, że lista wydaje się być stworzona przypadkowo, jakby tytuły zostały wylosowane z miski cukierków. Pojawiły się nawet pytania, czy osoby tworzące ranking są faktycznymi fanami horrorów. Ted Hornick skomentował:
Mam wrażenie, że Variety znalazło kilka przyzwoitych horrorów, a potem potasowało stos fiszek. 'Planet Terror', film, który nie jest nawet najlepszą połową double feature, dla którego został zaprogramowany, jest jakoś lepszy niż 'Dead of Night', 'Dead Alive' I 'Babadook'?
Cel osiągnięty?
Niektórzy użytkownicy sugerują, że wywołanie kontrowersji i generowanie ruchu w sieci mogło być intencją twórców rankingu, jednak myślenie rodem z lat 90. (nieważne jak mówią, ważne że mówią) już od dawna nie jest domeną większości marek, szczególnie takich, jak Variety. Niezależnie od kontrowersji, lista 100 najlepszych horrorów według magazynu z pewnością przyczyniła się do ożywienia dyskusji na temat historii i znaczenia gatunku. Ciekawe, czy zgadzacie się z jej zawartością.
Pełna lista najlepszych horrorów wg Variety
100. Wstręt (1965) 99. Suspiria (1977) 98. Kręgosłup diabła (2001) 97. Nawiedzony dom (1963) 96. Inwazja porywaczy ciał (1978) 95. Martwica mózgu (1991) 94. Ukryty wymiar (1997) 93. Ludzie-koty (1942) 92. Ludzka stonoga 2 (2011) 91. U progu tajemnicy (1945) 90. Szalony paź (1926) 89. Horror Draculi (1958) 88. Święto krwi (1963) 87. Zniknięcie (1988) 86. Wioska przeklętych (1960) 85. Re-animator (1985) 84. Nierozłączni (1988) 83. Sklepik z horrorami (1960) 82. Co kryje prawda (2000) 81. Wilkołak (1941) 80. Gabinet figur woskowych (1953) 79. Omen (1976) 78. Angst (1983) 77. Blob, zabójca z kosmosu (1958) 76. Wędrowałam z zombie (1943) 75. Zejście (2005) 74. Koszmar z ulicy Wiązów (1984) 73. Krew dla Draculi (1974) 72. Potwór z Czarnej Laguny (1954) 71. Hostel II (2007) 70. Lament (2016) 69. Blisko ciemności (1987) 68. Szósty zmysł (1999) 67. Opętanie (1981) 66. Babadook (2014) 65. Człowiek, który się nieprawdopodobnie zmniejsza (1957) 64. Planet Terror (2007) 63. Doktor Jekyll i pan Hyde (1931) 62. Gremliny (1984) 61. Candyman (1992) 60. Funny Games (1997) 59. Co się zdarzyło Baby Jane? (1962) 58. Mięso (2016) 57. Podglądacz (1960) 56. Mucha (1986) 55. Gabinet Doktora Caligari (1920) 54. Pozwól mi wejść (2008) 53. Głowa do wycierania (1977) 52. Sześć kobiet dla zabójcy (1964) 51. Nieodwracalne (2002) 50. Onibaba (1964) 49. Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015) 48. Ptaki (1963) 47. Godzilla (1954) 46. Coś (1982) 45. Niewidzialny człowiek (1933) 44. Łowca (1986) 43. Wampir (1932) 42. 28 dni później (2002) 41. Diabły (1971) 40. Narzeczona Frankensteina (1935) 39. Kwaidan (1964) 38. Dziwolągi (1932) 37. Głęboka czerwień (1975) 36. Dziedzictwo. Hereditary (2018) 35. Inwazja porywaczy ciał (1956) 34. Martwe zło 2 (1987) 33. M (1931) 32. Noc myśliwego (1955) 31. Ringu (1998) 30. Oczy bez twarzy (1960) 29. Upiór w operze (1925) 28. Kult (1973) 27. Dracula (1931) 26. W kleszczach lęku (1961) 25. Krzyk (1996) 24. The Blair Witch Project (1999) 23. Świt żywych trupów (1978) 22. Karnawał dusz (1962) 21. Maska szatana (1960) 20. Uciekaj! (2017) 19. Mumia (1932) 18. Lśnienie (1980) 17. Widmo (1955) 16. Halloween (1978) 15. Nie odwracaj się teraz (1973) 14. Nosferatu: symfonia grozy (1922) 13. Milczenie owiec (1991) 12. King Kong (1933) 11. Obcy – ósmy pasażer Nostromo (1979) 10. Carrie (1976) 9. Salò, czyli 120 dni Sodomy (1975) 8. Frankenstein (1931) 7. Gra wstępna (1999) 6. Noc żywych trupów (1966) 5. Dziecko Rosemary (1968) 4. Szczęki (1975) 3. Psychoza (1960) 2. Egzorcysta (1973) 1. Teksańska masakra piłą mechaniczną (1974)
Robert Eggers przywraca prawdziwy strach przed wampirami w nowym "Nosferatu"
Robert Eggers, reżyser znany z takich filmów jak "Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii", "Lighthouse" czy "Wiking", postanowił tchnąć nowe życie w klasykę kina grozy. Jego najnowsze dzieło to remake kultowego "Nosferatu" z 1922 roku. Eggers ma jasno określony cel - przywrócić wampirom ich przerażającą naturę.
Doszliśmy do etapu Edwarda Cullena, w którym wampiry przestały być straszne
- mówi reżyser w wywiadzie dla Total Film. Jego misją przy tworzeniu nowego "Nosferatu" było pójście w całkowicie przeciwnym kierunku.
Powrót do korzeni wampiryzmu
Eggers przypomina, że wampiry były kiedyś naprawdę przerażające i ludzie wierzyli w ich istnienie.
Wampiry były na tyle przerażające, że ludzie wykopywali zwłoki, ćwiartowali je i palili. Myślę, że zasługujemy znowu na przerażającego, śmierdzącego trupa
- stwierdza reżyser.
W rolę tytułowego Nosferatu wcielił się Bill Skarsgård, znany z roli Pennywise'a w nowej adaptacji "To". Aktor, mimo starań reżysera, przyznaje, że jego postać może wciąż budzić pewnego rodzaju pociąg seksualny:
To bardzo zseksualizowana postać. Gra z seksualnym fetyszem dotyczącym potęgi potwora i tego, jak nas pociąga. Mam nadzieję, że widzowie poczują się trochę przyciągani, a jednocześnie zniesmaczeni swoim pociągiem.
Historia zatacza koło
Warto przypomnieć, że oryginalny "Nosferatu. Symfonia grozy" z 1922 roku, w reżyserii F.W. Murnaua, sam w sobie był nieautoryzowaną adaptacją "Drakuli" Brama Stokera. Twórcy, nie mogąc uzyskać praw do książki, postanowili zmienić imiona bohaterów i niektóre elementy fabuły. Mimo to, wdowa po Stokerze wygrała proces sądowy, a sąd nakazał zniszczenie wszystkich kopii filmu. Na szczęście dla historii kina, kilka egzemplarzy przetrwało.
Nowa wersja "Nosferatu" skupia się na rosnącej obsesji między Hrabią Orlokiem (Bill Skarsgård) a Ellen Hutter (Lily-Rose Depp). W obsadzie znaleźli się również Willem Dafoe, Emma Corrin, Nicholas Hoult, który niedawno zagrał Renfielda w filmie o tym samym tytule, Ralph Ineson, Aaron Taylor-Johnson, Simon McBurney i Stacey Thunes.
Oczekiwania fanów
Fani twórczości Eggersa mają nadzieję, że "Nosferatu" będzie kontynuacją jego znakomitej filmografii. Reżyser zdobył oddanych wielbicieli dzięki swoim poprzednim hitom: "Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii", "Lighthouse" i "Wiking".
Premiera "Nosferatu" zaplanowana jest na 25 grudnia 2024 roku. Podczas gdy "zwykli" widzowie będą siedzieć przy kominku po świątecznym obiedzie, armia gotyckich fanów Eggersa z pewnością ruszy do kin, by zobaczyć jego najnowsze dzieło.

Krwawe Halloween: poznaj historię i listę słynnych Video Nasties
Zbliża się Halloween, a wraz z nim ochota na przerażające seanse. Dla prawdziwych fanów horroru i mocnych wrażeń, lista "video nasties" to prawdziwa skarbnica tytułów, które sprawią, że krew zetnie się w żyłach nawet najbardziej zahartowanych widzów. Ale czym właściwie są "video nasties" i skąd wzięła się ta nazwa?
Historia "Video Nasties"
Termin "video nasty" został spopularyzowany w Wielkiej Brytanii na początku lat 80. XX wieku przez organizację National Viewers' and Listeners' Association (NVALA). Określenie to odnosiło się do filmów, głównie niskobudżetowych horrorów i kina eksploatacji, które były dystrybuowane na kasetach wideo i krytykowane za brutalną treść przez prasę, komentatorów społecznych i różne organizacje religijne.
W tamtym okresie w Wielkiej Brytanii istniała luka prawna, która pozwalała na dystrybucję filmów na kasetach wideo bez konieczności ich wcześniejszej oceny przez British Board of Film Classification (BBFC). Doprowadziło to do pojawienia się na rynku niecenzurowanych wersji filmów, co z kolei wywołało publiczną debatę na temat dostępności tych produkcji dla dzieci.
W wyniku kampanii prowadzonej przez Mary Whitehouse i NVALA, rozpoczęto postępowania przeciwko osobom zaangażowanym w handel rzekomo obscenicznymi materiałami wideo. Aby pomóc władzom lokalnym w identyfikacji obscenicznych filmów, Dyrektor Oskarżenia Publicznego (DPP) opublikował listę 72 filmów, które według jego biura naruszały Ustawę o Publikacjach Obscenicznych z 1959 roku.
Zamieszanie wokół definicji obscenicznych materiałów doprowadziło do uchwalenia przez parlament Ustawy o Nagraniach Wideo z 1984 roku, która wymagała certyfikacji wydań wideo przez BBFC.
Listy "Video Nasties"
Oryginalna lista DPP "video nasties" została po raz pierwszy upubliczniona w czerwcu 1983 roku. Lista była modyfikowana co miesiąc w miarę jak poszczególne oskarżenia upadały lub były wycofywane. W sumie na liście znalazły się 72 różne filmy. Poniżej przedstawiamy pełne zestawienie tych kontrowersyjnych produkcji, podzielone na odpowiednie sekcje.
Sekcja 1 - Filmy skutecznie oskarżone
39 filmów z tej sekcji zostało skutecznie oskarżonych i pozostało zakazanych. Oto one:
- Absurd
- Anthropophagous: The Beast
- Axe
- A Bay of Blood
- The Beast in Heat
- Blood Feast
- Blood Rites
- Bloody Moon
- The Burning
- Cannibal Apocalypse
- Cannibal Ferox
- Cannibal Holocaust
- The Cannibal Man
- Devil Hunter
- Don't Go in the Woods
- The Driller Killer
- Evilspeak
- Exposé
- Faces of Death
- Fight for Your Life
- Flesh for Frankenstein
- Forest of Fear
- Gestapo's Last Orgy
- The House by the Cemetery
- The House on the Edge of the Park
- I Spit on Your Grave
- Island of Death
- The Last House on the Left
- Love Camp 7
- Madhouse
- Mardi Gras Massacre
- Nightmares in a Damaged Brain
- Night of the Bloody Apes
- Night of the Demon
- Snuff
- SS Experiment Camp
- Tenebrae
- The Werewolf and the Yeti
- Zombie Flesh Eaters
Sekcja 2 - Filmy nieskutecznie oskarżone
33 filmy z tej sekcji nie zostały skutecznie oskarżone i zostały przeniesione do Sekcji 2. Oto one:
- The Beyond
- The Bogey Man
- Cannibal Terror
- Contamination
- Dead & Buried
- Death Trap
- Deep River Savages
- Delirium
- Don't Go in the House
- Don't Go Near the Park
- Don't Look in the Basement
- The Evil Dead
- Frozen Scream
- The Funhouse
- Human Experiments
- I Miss You, Hugs and Kisses
- Inferno
- Killer Nun
- Late Night Trains
- The Living Dead at the Manchester Morgue
- Nightmare Maker
- Possession
- Pranks
- Prisoner of the Cannibal God
- Revenge of the Bogey Man
- The Slayer
- Terror Eyes
- The Toolbox Murders
- Unhinged
- Visiting Hours
- The Witch Who Came From the Sea
- Women Behind Bars
- Zombie Creeping Flesh
Sekcja 3 - Filmy podlegające konfiskacie
Wraz z oficjalną listą wydano dodatkową listę tzw. "Section 3 Video Nasties". Tytuły z tej listy nie mogły być oskarżone o obsceniczne treści, ale podlegały zajęciu i konfiskacie na podstawie "mniej obscenicznych" zarzutów. Oto pełna lista tych filmów:
- Abducted
- The Aftermath
- The Black Room
- Blood Lust
- Blood Song
- Blue Eyes of the Broken Doll
- Brutes and Savages
- Cannibal
- Cannibal World
- The Chant of Jimmie Blacksmith
- The Child
- Christmas Evil
- Communion
- Dawn of the Dead
- Dawn of the Mummy
- Dead Kids
- Death Weekend
- Deep Red
- Demented
- The Demons
- Don't Answer the Phone
- Eaten Alive!
- Enter the Devil
- The Erotic Rites of Frankenstein
- The Evil
- The Executioner
- Final Exam
- Foxy Brown
- Friday the 13th
- Friday the 13th Part 2
- GBH
- Graduation Day
- Happy Birthday to Me
- The Headless Eyes
- Hell Prison
- The Hills Have Eyes
- Home Sweet Home
- Honeymoon Horror
- Inseminoid
- Invasion of the Blood Farmers
- The Killing Hour
- The Last Horror Film
- The Last Hunter
- The Love Butcher
- Mad Foxes
- Mark of the Devil
- Martin
- Massacre Mansion
- Mausoleum
- Midnight
- Naked Fist
- The Nesting
- The New Adventures of Snow White
- Nightbeast
- Night of the Living Dead
- Nightmare City
- Oasis of the Zombies
- Parasite
- Phantasm
- Pigs
- Prey
- Prom Night
- Rabid
- Rosemary's Killer
- Savage Terror
- Scanners
- Scream for Vengeance!
- Shogun Assassin
- Street Killers
- Suicide Cult
- Superstition
- Suspiria
- Terror
- The Texas Chain Saw Massacre
- The Thing
- Tomb of the Living Dead
- The Toy Box
- Werewolf Woman
- Wrong Way
- Xtro
- Zombie Holocaust
- Zombie Lake
Inne kontrowersyjne filmy
Warto wspomnieć również o kilku innych filmach, które choć nie znalazły się na oficjalnych listach "video nasties", to wzbudziły kontrowersje i problemy z cenzurą:
- Curfew
- Maniac
- Mother's Day
- The New York Ripper
- Silent Night, Deadly Night Part 2
- Straw Dogs
- Basket Case
- Blood for Dracula
- City of the Living Dead
- Macabre
- Madman
- Night of the Seagulls
- Terror Express
- A Clockwork Orange
- Child's Play 3
- The Exorcist
- Last House on Dead End Street
- Scum
- Mikey
Jak widać, lista "video nasties" to prawdziwa skarbnica tytułów dla fanów mocnych wrażeń. Wiele z tych filmów z czasem doczekało się ponownych wydań, często już bez cięć cenzorskich. Jednak ich historia i kontrowersje, jakie wzbudzały, na zawsze zapisały się w annałach kinematografii. Tegoroczne Halloween może być doskonałą okazją, by sięgnąć po niektóre z tych kultowych już produkcji i przekonać się, czy nadal potrafią przerażać tak, jak kilkadziesiąt lat temu.
Rust debiutuje na festiwalu w Polsce: hołd dla Halyny Hutchins
Prawie trzy lata po tragicznej śmierci operatorki Halyny Hutchins na planie, western "Rust" z Alecem Baldwinem w roli głównej, wreszcie doczekał się daty światowej premiery. Film zadebiutuje na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych EnergaCAMERIMAGE w Toruniu.
Przypomnijmy, że Halyna Hutchins zginęła podczas kręcenia filmu, gdy broń rekwizytowa trzymana przez Baldwina wystrzeliła podczas przygotowań do sceny. W incydencie ranny został również reżyser Joel Souza. Od tego czasu produkcja filmu była zawieszona, a sprawę badały organy ścigania.
Długa droga do premiery
Po tragicznym incydencie produkcja "Rust" stanęła w obliczu wielu wyzwań prawnych i etycznych. Alec Baldwin został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci, choć ostatecznie zarzuty zostały oddalone. Sprawa wywołała gorącą debatę na temat bezpieczeństwa na planach filmowych i odpowiedzialności producentów. Mimo tych trudności, twórcy zdecydowali się dokończyć film, argumentując, że będzie to hołd dla talentu i wizji Halyny Hutchins. Po prawie trzech latach od tragicznego wydarzenia, "Rust" jest gotowy do zaprezentowania publiczności.
Festiwal EnergaCAMERIMAGE odbędzie się w dniach 16-23 listopada 2024 roku. Oprócz pokazu filmu, organizatorzy zaplanowali panel dyskusyjny z udziałem reżysera Joela Souzy, operatorki Bianki Cline, która dokończyła pracę nad filmem po śmierci Hutchins, oraz Stephena Lighthilla, mentora Hutchins z czasów studiów w AFI.
Zachowanie wizji artystycznej
Organizatorzy festiwalu podkreślają wagę zachowania artystycznej wizji Halyny Hutchins. W oświadczeniu czytamy:
Podczas panelu po projekcji filmu Rust, twórcy omówią wydarzenia związane z produkcją, oferując wgląd w proces kontynuowania prac po śmierci Halyny. Zachowanie artystycznej wizji Hutchins, choć niezwykle trudne dla całej ekipy, było naprawdę ważne dla filmowców, którzy mieli nadzieję wypełnić swój obowiązek ukończenia jej pracy.
Panel ma również poruszyć istotne kwestie dotyczące branży filmowej, w tym rolę kobiet w kinematografii oraz bezpieczeństwo na planie. Historia Halyny posłuży jako punkt wyjścia do szerszej dyskusji o wkładzie kobiet w sztukę filmową.
O filmie
"Rust", wyreżyserowany przez Joela Souzę, to western osadzony w Wyoming lat 80. XIX wieku. W obsadzie, oprócz Aleca Baldwina, znaleźli się Travis Fimmel, Brady Noon, Frances Fisher, Jensen Ackles i Devon Werkheiser. Film opowiada historię 13-letniego chłopca, który po śmierci rodziców musi zaopiekować się młodszym bratem. Chłopiec ucieka ze swoim dawno niewidzianym dziadkiem (Baldwin) po tym, jak ten zostaje skazany na powieszenie za przypadkowe zabójstwo lokalnego ranchera.
Hołd dla Halyny Hutchins
Dyrektor festiwalu, Marek Żydowicz, w swoim oświadczeniu oddał hołd Halynie Hutchins:
Wiedzieliśmy, że nasze wydarzenie było dla niej ważne i że czuła się jak w domu wśród operatorów z całego świata, którzy od ponad 30 lat gromadzą się na Camerimage. Podczas festiwalu uczciliśmy pamięć Halyny minutą ciszy, a panel operatorów omawiał kwestie bezpieczeństwa na planie. Teraz, po raz kolejny, wraz z operatorami i miłośnikami kina, będziemy mieli tę wyjątkową okazję, aby ją wspomnieć.
Spaceballs 2: nowa odsłona kultowej parodii celuje we współczesne Star Wars
Fani kultowej komedii Mela Brooksa "Kosmiczne jaja" (org. "Spaceballs") z 1987 roku mogą zacierać ręce. Josh Greenbaum, reżyser długo wyczekiwanego sequelu, uchylił właśnie rąbka tajemnicy na temat nadchodzącej produkcji.
Powrót do korzeni i nowe cele
W rozmowie z magazynem Esquire Greenbaum potwierdził, że "Spaceballs 2" będzie "prawdziwym sequelem", który nie tylko nawiąże do oryginalnego filmu, ale także weźmie na cel współczesne produkcje science fiction. Szczególną uwagę twórcy mają poświęcić franczyzie Gwiezdnych Wojen.
Od czasu premiery pierwszej części pojawiło się mnóstwo nowych treści związanych z Gwiezdnymi Wojnami. Powstało sześć nowych filmów - i to tylko w głównym uniwersum. Jest więc wiele nowego materiału do sparodiowania, ale oczywiście skupimy się też na kontynuowaniu wątków z oryginału.
- wyjaśnił reżyser.
Bogate źródło inspiracji
Rzeczywiście, od 1987 roku saga Gwiezdnych Wojen znacznie się rozrosła. Disney, który przejął prawa do franczyzy, wyprodukował nową, kontrowersyjną trylogię oraz liczne seriale telewizyjne, takie jak "The Mandalorian", "Ahsoka" czy "The Acolyte". Nie można też zapominać o prequelach George'a Lucasa, które spotkały się z mieszanym przyjęciem fanów. Twórcy "Spaceballs 2" mają więc z czego czerpać inspiracje do swojej parodii.
Legendarne wsparcie
Greenbaum nie kryje entuzjazmu związanego z możliwością współpracy z legendarnym Melem Brooksem przy tworzeniu sequelu:
Brooks ma 98 lat, a wciąż jest najzabawniejszą i najbystrzejszą osobą. To czysta radość móc z nim pracować.
Nowe twarze w projekcie
Za scenariusz do "Spaceballs 2" odpowiada Josh Gad, znany z ról w "Kraina lodu" i "Piksele". Aktor i scenarzysta nie kryje podekscytowania projektem, nazywając go "spełnieniem marzeń":
Wciąż jesteśmy na wczesnym etapie, ale praca z legendarnym Melem Brooksem nad czymś, co będzie godne tej franczyzy i jego spuścizny, to spełnienie marzeń. Wraz z całym zespołem robimy wszystko, co w naszej mocy, aby po 37 latach oczekiwania dać fanom to, na co czekali.
Powrót do kultowej klasyki
Oryginalny film "Kosmiczne jaja" z 1987 roku, wyreżyserowany przez Mela Brooksa, to satyryczne spojrzenie na sagę Gwiezdnych Wojen i inne popularne produkcje science fiction. W głównych rolach wystąpili Bill Pullman, John Candy, Rick Moranis i Daphne Zuniga. Akcja filmu rozgrywa się w odległej galaktyce na tytułowej planecie i opowiada o przygodach pilota-renegata Lone Starra i jego pół-człowieka, pół-psa partnera Barfa, którzy próbują uratować księżniczkę Vespę porwaną przez złego Dark Helmeta.
Choć data premiery "Spaceballs 2" nie jest jeszcze znana, fani oryginalnego filmu z niecierpliwością czekają na powrót do tego zabawnego uniwersum. Pozostaje mieć nadzieję, że nowa produkcja dorówna kultowemu statusowi swojego poprzednika.
Lionsgate stawia na AI: John Wick i Igrzyska Śmierci posłużą do treningu nowego modelu
W czasie, gdy Hollywood wciąż zmaga się z potencjalnymi konsekwencjami wykorzystania sztucznej inteligencji w przemyśle filmowym, jedno z głównych studiów zdecydowało się na ogromny krok w tę kontrowersyjną stronę. Lionsgate, które w ostatnim czasie boryka się z problemami w box office, podpisało umowę, która wprowadzi AI do ich wewnętrznych procesów produkcji filmowej.
Według doniesień The Hollywood Reporter, Lionsgate zawarło porozumienie z firmą Runway, specjalizującą się w sztucznej inteligencji. Celem tej współpracy jest implementacja AI w procesie kreatywnym studia, co ma zwiększyć efektywność i obniżyć koszty produkcji. Nowy model AI ma być "dostosowany do zastrzeżonego portfolio treści filmowych i telewizyjnych Lionsgate". Oznacza to, że system będzie zbierał dane z takich hitów jak seria "John Wick" czy "Igrzyska Śmierci", aby znaleźć najlepsze sposoby na optymalizację procesu produkcyjnego.
Michael Burns, wiceprzewodniczący Lionsgate, w swoim oświadczeniu nie ukrywał, że głównym celem tej współpracy jest redukcja kosztów i zwiększenie zysków:
Runway to wizjonerski partner najwyższej klasy, który pomoże nam wykorzystać AI do opracowania nowatorskich, kapitałowo efektywnych możliwości tworzenia treści. Kilku naszych filmowców jest już podekscytowanych potencjalnymi zastosowaniami w procesie przedprodukcji i postprodukcji. Postrzegamy AI jako świetne narzędzie do wzbogacania, ulepszania i uzupełniania naszych obecnych operacji.
Cristóbal Valenzuela, współzałożyciel i CEO Runway, przedstawił bardziej optymistyczną wizję tej współpracy, podkreślając potencjał AI w procesie twórczym:
Jesteśmy zaangażowani w dostarczanie artystom, twórcom i studiom najlepszych i najpotężniejszych narzędzi do usprawnienia ich pracy i umożliwienia nowych sposobów ożywiania ich historii. Historia sztuki jest historią technologii, a te nowe modele są częścią naszych ciągłych wysiłków na rzecz tworzenia transformacyjnych mediów do wyrażania artystycznego i kreatywnego.
AI w Hollywood - kontrowersje i obawy
Decyzja Lionsgate wpisuje się w szerszy trend wykorzystania AI w Hollywood, który budzi wiele kontrowersji. Niedawne strajki aktorów i scenarzystów były w dużej mierze spowodowane obawami związanymi z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w procesie twórczym. Już teraz możemy obserwować pierwsze przypadki wykorzystania AI w produkcjach filmowych, np.:
- Serial "Secret Invasion" studia Marvel wykorzystał AI do generowania sekwencji początkowej, co spotkało się z krytyką wielu artystów.
- Doceniony przez krytyków horror "Late Night with the Devil" wywołał kontrowersje wykorzystaniem sztuki generowanej przez AI.
Głosy krytyki
Nie wszyscy w branży są entuzjastami AI. Guillermo del Toro, jeden z najbardziej cenionych reżyserów współczesnego kina, niedawno skrytykował możliwości AI, twierdząc, że "może ona tworzyć jedynie półprzekonujące wygaszacze ekranu".
Del Toro nie jest odosobniony w swojej opinii. Wielu ekspertów - poza aspektem moralnym - podnosi argument, że obecny stan sztuki generowanej przez AI jest daleki od doskonałości i łatwo rozpoznawalny przy bliższej obserwacji. Szczególnie krytycznie oceniane są filmy generowane przez AI, co sugeruje, że technologia ta jest jeszcze daleka od możliwości zastąpienia prawdziwego filmowego rzemiosła.
Niepewna przyszłość projektu
Decyzja Lionsgate o implementacji AI w swoim procesie produkcyjnym jest niewątpliwie ważnym krokiem, który może wyznaczać nowe trendy w Hollywood. Jednak jak pokazują reakcje branży i dotychczasowe doświadczenia, droga do pełnej integracji AI z procesem twórczym może być długa i wyboista.
Pozostaje pytanie, czy AI rzeczywiście stanie się narzędziem wspierającym kreatywność filmowców, czy też zagrozi integralności procesu twórczego i miejscom pracy w branży. Jedno jest pewne - debata na temat roli AI w Hollywood dopiero się rozpoczyna, a decyzja Lionsgate z pewnością doleje oliwy do tego jak najbardziej prawdziwego ognia.
"Babadook" - horror, który nie potrzebuje kontynuacji
W świecie, w którym każda dochodowa produkcja jest piłowana w sequelach, prequelach i równoległych uniwersach, "Babadook" to - już 10-letni - powiew świeżości.
Dziesięć lat temu niskobudżetowy australijski film debiutującej reżyserki Jennifer Kent wstrząsnął gatunkiem horroru. "Babadook" nie tylko przestraszył widzów, ale także zaoferował głęboką psychologiczną podróż, poruszając tematy żałoby, gniewu i zdrowia psychicznego. Teraz, dekadę później, Kent wyjaśnia, dlaczego nigdy nie powstał sequel tego kultowego już dzieła.
Sukces, który mógł prowadzić do sequela
"Babadook", wyprodukowany za około 2 miliony dolarów, okazał się finansowym sukcesem, zarabiając 10 milionów dolarów w box office. To wystarczyło, by wzbudzić zainteresowanie studiów filmowych potencjalną kontynuacją. Jennifer Kent w rozmowie z ComicBook.com przyznała:
Mogliśmy zarobić miliony na sequelach. Bez wątpienia.
Jednak reżyserka od początku nie była zainteresowana tworzeniem kontynuacji. Jak wyjaśnia:
Kristina [Ceyton, producentka] wiedziała, że nie chcę robić sequela. Wiedziała o tym, gdy podpisywaliśmy pierwsze kontrakty.
Wyjątkowość "Babadooka"
"Babadook" to znacznie więcej niż typowy film grozy. To głęboko poruszające studium żałoby, gniewu i zdrowia psychicznego, opowiedziane przez pryzmat historii owdowiałej matki (Essie Davis) i jej syna (Noah Wiseman), którzy muszą zmierzyć się z nadnaturalnym zagrożeniem. Film nie opiera się na tanich jumspcare'ach, ale zabiera widzów w psychologiczną podróż w głąb ludzkiej psychiki.
Warto dodać, że "Babadook" stał się fenomenem kulturowym, inspirując niezliczone memy, cosplaye, a nawet stając się nieoficjalną ikoną społeczności LGBTQ+. Tytułowy potwór, z jego charakterystycznym wyglądem i dźwiękami, na stałe wszedł do popkultury.
Dlaczego sequel to zły pomysł?
Kent argumentuje, że wszystko, co chciała powiedzieć poprzez "Babadooka", zostało już powiedziane w oryginalnym filmie.
Zbadałam to, co chciałam wyrazić. Po prostu nie czuję, żeby to była dłuższa podróż... Mogłaby być, ale myślę, że wszyscy byliby naprawdę zmęczeni panem Babadookiem.
Krytycy zgadzają się z tą opinią. "Babadook" zadziałał raz, ale prawdopodobnie nie zadziałałby po raz drugi. Elementy tematyczne zostały zbadane w pierwszym filmie na tak wysokim poziomie, że prawie niemożliwe byłoby, aby błyskawica uderzyła w to samo miejsce po raz drugi.
Decyzja o niewykorzystywaniu "Babadooka" do stworzenia franczyzy pozwoliła zachować integralność oryginalnego dzieła. Jak zauważa Kent, filmy tworzone wyłącznie dla zysku finansowego, szczególnie sequele, rzadko spełniają oczekiwania. W przypadku "Babadooka" kontynuacja mogłaby jedynie zaszkodzić dziedzictwu jednego z najlepszych horrorów, jakie kiedykolwiek powstały.
Mimo braku sequela, "Babadook" pozostaje istotnym elementem krajobrazu horroru. Film jest regularnie wymieniany wśród najlepszych horrorów XXI wieku i stanowi przykład, jak niskobudżetowa produkcja może osiągnąć światowy sukces dzięki oryginalnej wizji i głębokiemu przekazowi.