Co może wyjść z kooperacji słynącej ze spektakularnych wzlotów i upadków gwiazdy Hollywood oraz nieprzewidywalnego enfant terrible japońskiego kina? Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce poznamy odpowiedź. Jedno jest pewne - niektórzy ją pokochają, inni znienawidzą.

Dobór ról, jakimi w ostatnich kilkunastu latach raczył widzów Nicolas Cage można uznać za zastanawiający, a nawet niepokojący. Chociaż ratujący swoje nadwyrężone finanse aktor sprawia wrażenie chwytania się wszystkiego, co popadnie, to trzeba przyznać, że w jego rozrastającym się do gargantuicznych rozmiarów portfolio można znaleźć nie tylko koszmarne gnioty, ale także prawdziwe perełki. Produkcjami pokroju „Mandy”, „Color out of Space” („Kolor z przestworzy”) czy niedawnego „Pig” Cage udowodnił, że nadal potrafi intrygować. Co istotne, nie tylko w sposób, do jakiego przyzwyczaił nas np. podczas wykrzykiwania frazy „Not the bees!” na planie niesławnego remake’u „The Wicker Man” („Kult”) z 2006 r. 

Właśnie dlatego jesteśmy niezwykle ciekawi „Prisoners of the Ghostland”, nowego filmu nakręconego przez Siona Sono – niepokornego japońskiego reżysera, którego twórczość jest nie mniej eklektyczna niż role Nicolasa Cage’a. W tej szalonej wariacji na temat kina gatunkowego znajdziemy mieszankę science-fiction, postapokaliptycznego westernu, filmów samurajskich, horroru i czarnej komedii. 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Bloody Disgusting (@bdisgusting)

Cage wciela się w złodzieja wyciągniętego z więzienia przez osobnika zwanego Gubernatorem, który oferuje mu wolność w zamian za odnalezienie zaginionej w tajemniczych okolicznościach wnuczki. Żeby było ciekawiej, na wykonanie misji ma zaledwie 5 dni. Po tym czasie skórzany kombinezon, w który go wyposażono ulegnie samozniszczeniu.

„Prisoners of the Ghostland”, o którym sam Cage powiedział, że jest najdzikszym filmem w całej jego karierze, miał swoją premierę na festiwalu filmowym w Sundance. Produkcja jest też anglojęzycznym debiutem Siona Sono, który ma na swoim koncie ponad 50 filmów fabularnych, w tym m.in. „Cold Fish” (Zimna Ryba”), „Love Exposure” („Miłość obnażona”), „Suicide Club’ („Klub Samobójców) czy „Guilty of Romance” („Miłosne Piekło”). Odpowiedź na to, czy zaproponowana przez niego gatunkowa mieszanka z udziałem Nicolasa Cage’a okaże się zjadliwa dla zachodniego odbiorcy poznamy już wkrótce. Do amerykańskich kin film trafi 17 września.