Źr.: Unsplash.com

Produkcja nowego widowiska z uniwersum Gwiezdnych Wojen trwa w najlepsze, ale nie obyło się bez twórczych turbulencji. Shawn Levy, reżyser nadchodzącego „Star Wars: Starfighter”, zdradził, że zakończenie filmu uległo drastycznej przebudowie w trakcie trwania zdjęć.

Praca na planie tak ogromnych blockbusterów rzadko przebiega idealnie zgodnie z pierwotnym harmonogramem. Jednak całkowita zmiana trzeciego aktu w momencie, gdy kamery już pracują, to sytuacja niecodzienna. Informacja ta rzuca nowe światło na proces powstawania jednej z najbardziej wyczekiwanych produkcji Lucasfilm.

„Rzeczy się nie spinały” – Levy o kulisach decyzji

Reżyser podzielił się tą nowiną podczas rozmowy w programie On Film… With Kevin McCarthy. Okazuje się, że pierwotna wizja finału została porzucona, a ekipa obecnie realizuje zupełnie nowy wariant zakończenia. Levy przyznał szczerze, że zmiana była wymuszona okolicznościami, ale ostatecznie wyszła projektowi na dobre.

Mieliśmy zupełnie inny pomysł na coś w trzecim akcie, ale rzeczy się nie spinały i zostałem zmuszony do wymyślenia nowej koncepcji. Dosłownie teraz kręcę ten fragment filmu. Każdego dnia jestem wdzięczny, że to, co miałem zrobić pierwotnie, nie wypaliło. Nowy pomysł, do którego odkrycia zostałem zmuszony, jest o wiele lepszy niż oryginał.

Za scenariusz „Star Wars: Starfighter” odpowiada Jonathan Tropper. Duet Levy-Tropper sprawdził się już przy „Projekcie Adam”, a sam scenarzysta ma na koncie także teksty do filmu „Powiedzmy sobie wszystko” czy serialu „Your Friends and Neighbors”.

Warto zauważyć, że zmiany wprowadzane są na „żywym organizmie”, a nie podczas kosztownych dokrętek po zakończeniu głównych zdjęć. Prace na planie ruszyły w sierpniu 2025 roku. W listopadzie nastąpiła krótka przerwa związana z obowiązkami promocyjnymi Levy’ego przy 5. sezonie „Stranger Things”, a ekipa wraca na plan w grudniu. Niewykluczone, że to właśnie ta luka w harmonogramie pozwoliła na dopracowanie nowego finału bez presji czasu.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Shawn Levy (@slevydirect)

Kłopoty czy kreatywny przełom?

Sytuacja ta przywodzi na myśl słynne słowa legendy kina, Billy’ego Wildera: „Jeśli masz problem z trzecim aktem, prawdziwy problem tkwi w pierwszym”. Czy fani powinni się martwić? Niekoniecznie. Historia Gwiezdnych Wojen zna przypadki, gdy spontaniczne decyzje na planie okazywały się strzałem w dziesiątkę.

Najlepszym przykładem jest „Nowa nadzieja”. Decyzja o uśmierceniu Obi-Wana Kenobiego nie była zapisana w oryginalnym skrypcie – zapadła dopiero w trakcie produkcji, co ostatecznie nadało historii znacznie większą głębię emocjonalną. Skoro Shawn Levy z takim entuzjazmem wypowiada się o nowym zakończeniu „Starfightera”, pozostaje mieć nadzieję, że i tym razem wymuszona kreatywność zaowocuje lepszym kinem.

Privacy Preference Center