Po miesiącach wyczekiwania, spekulacji i intensywnej kampanii marketingowej, „Superman” w reżyserii Jamesa Gunna trafił na ekrany kin.
Film, który od samego początku nosił na barkach ciężar zrestartowania całego filmowego uniwersum DC, jest dostępny dla szerokiej publiczności od blisko 2 tygodnii. Czy nowa wizja Człowieka ze Stali spełniła pokładane w niej gigantyczne nadzieje? Sprawdzamy pierwsze reakcje i analizujemy, co ten start oznacza dla przyszłości franczyzy.
Nowa twarz, nowa nadzieja
Jednym z najczęściej komentowanych aspektów filmu jest kreacja Davida Corensweta, który przejął czerwoną pelerynę po Henrym Cavillu. Zgodnie z zapowiedziami Gunna, jego Superman jest ucieleśnieniem nadziei i optymizmu, co stanowi wyraźny zwrot od mroczniejszego tonu poprzednich filmów z uniwersum. Corenswet wnosi do roli klasyczną charyzmę, balansując między nieporadnym urokiem Clarka Kenta a pewnością siebie Supermana.
Ważnym elementem układanki jest również Lois Lane, w którą wcieliła się Rachel Brosnahan. Jej wersja postaci to nie tylko obiekt uczuć głównego bohatera, ale przede wszystkim ambitna i błyskotliwa dziennikarka, stanowiąca siłę napędową części fabuły. Chemia między Corenswetem a Brosnahan jest jednym z najmocniejszych punktów filmu, a ich relacja rozwija się w naturalny i przekonujący sposób.
Nie można też zapomnieć o Nicholasie Houlcie w roli Leksa Luthora, który przedstawia go jako charyzmatycznego, lecz niebezpiecznego geniusza technologii, a nie tylko karykaturalnego złoczyńcę.
Reakcje krytyków i widzów
Pierwsze recenzje „Supermana” są w przeważającej mierze pozytywne. Krytycy chwalą film za świeże podejście, spójną wizję reżyserską i udane połączenie widowiskowej akcji z rozwojem postaci. James Gunn, znany z nadawania ludzkiego wymiaru swoim bohaterom w „Strażnikach Galaktyki”, z powodzeniem zastosował podobną formułę w świecie DC.
Widzowie również wydają się zadowoleni. W mediach społecznościowych dominują entuzjastyczne komentarze, podkreślające, że film dostarczył dokładnie tego, co obiecywano: pełną serca i optymizmu historię, która przywraca wiarę w ikonicznego bohatera. Wyniki box office z pierwszego tygodnia były obiecujące i wskazują, że publiczność była gotowa na nowy rozdział w historii DC.
Co dalej z DCU? Fundament pod „Gods and Monsters”
„Superman” to nie tylko zamknięta historia, ale przede wszystkim kamień węgielny pod budowę całego uniwersum zaplanowanego przez Jamesa Gunna i Petera Safrana. Film subtelnie wprowadza elementy, które będą rozwijane w kolejnych produkcjach z rozdziału „Gods and Monsters”. Uważni widzowie mogli dostrzec nawiązania do innych postaci i lokacji, które z pewnością odegrają kluczową rolę w przyszłości.
Sukces tego filmu jest kluczowy dla nadchodzących projektów, takich jak „The Authority”, „Supergirl: Woman of Tomorrow” czy nowy film o Batmanie, „The Brave and the Bold”. Pozytywny odbiór „Supermana” daje zielone światło dla odważniejszej i bardziej zróżnicowanej wizji, odcinając się od problemów, z którymi borykało się poprzednie uniwersum (DCEU).