
Sam Raimi, twórca kultowego „Martwego zła” i trylogii „Spider-Man”, ponownie udowadnia, że w gatunku grozy czuje się najlepiej. Jego najnowszy thriller, „Send Help”, który wczoraj zadebiutował w kinach, nie tylko przyciąga tłumy, ale też zbiera najwyższe noty w całej dotychczasowej karierze reżysera.
Według danych z serwisu Rotten Tomatoes, „Send Help” stało się najwyżej ocenianym projektem Raimiego. Film uzyskał imponujący wynik 93% pozytywnych recenzji od krytyków. To rezultat wyższy niż w przypadku takich klasyków jak „Prosty plan”, „Wrota do piekieł” czy „Darkman”.
Równie entuzjastycznie do produkcji podeszli widzowie. Wynik publiczności na poziomie 89% zrównał się z dotychczasowym rekordzistą w dorobku reżysera – drugą częścią „Martwego zła”. Dla porównania, uznawany za jeden z najlepszych filmów superbohaterskich „Spider-Man 2” cieszy się 82-procentowym uznaniem fanów, a pierwsza część przygód Petera Parkera posiada wynik 67%.
Aktorski pojedynek na bezludnej wyspie
Film opisywany jest jako „dwuosobowe widowisko”, w którym głównymi bohaterami są Linda Liddle (w tej roli Rachel McAdams) oraz Bradley Preston (Dylan O’Brien). Fabuła skupia się na dynamice władzy i walce o przetrwanie, która z czasem przybiera nieoczekiwany obrót.
Krytycy podkreślają doskonałą grę aktorską i chemię między McAdams a O’Brienem. McAdams wciela się w postać cichej pracownicy biurowej, która pod wpływem ekstremalnych okoliczności przechodzi drastyczną przemianę, nawiązującą do brutalności znanej z „Władcy much”.
Powrót do krwawych korzeni
Sam Raimi w przedpremierowych zapowiedziach ostrzegał, że „Send Help” będzie filmem „szokującym”. Produkcja nie stroni od brutalności i krwawych scen, co stało się znakiem rozpoznawczym reżysera już na początku lat 80. Scenariusz autorstwa Damiana Shannona i Marka Swifta łączy w sobie czarny humor z bezkompromisową przemocą.
Najwięcej emocji budzi finałowe piętnaście minut filmu. Recenzenci zgodnie twierdzą, że zakończenie jest kompletnym zaskoczeniem, a twist fabularny pozostawia widzów w osłupieniu. Wygląda na to, że Raimi, mimo upływu lat, wciąż potrafi redefiniować gatunek, który sam współtworzył.
