Po długim oczekiwaniu remake kultowego klasyka Tromy w końcu trafił na ekrany, a pierwsze reakcje są jednoznacznie entuzjastyczne.

„The Toxic Avenger” zbiera bardzo dobre oceny zarówno od krytyków, jak i od widzów. Na portalu Rotten Tomatoes film może pochwalić się wynikiem 83% pozytywnych recenzji, a opinie fanów zdają się potwierdzać, że na tę premierę warto było czekać.

Wielu widzów podkreśla, że nowa wersja z powodzeniem „dorównuje szaleństwu oryginału”, jednocześnie będąc „godnym następcą w uniwersum Toxic Avengera”. Warto przypomnieć, że historia Toxiego rozpoczęła się w 1984 roku i doczekała się kilku kontynuacji, w tym „Citizen Toxie: The Toxic Avenger IV” z 2000 roku.

O czym opowiada nowy „Toxic Avenger”?

Za reżyserię odświeżonej wersji odpowiada Macon Blair. W roli głównej występuje Peter Dinklage, który wciela się w Winstona Gooze’a, uciśnionego woźnego. Jego życie zmienia się diametralnie po tragicznym wypadku z toksycznymi odpadami, w wyniku którego przechodzi transformację staje do walki z bezwzględnymi korporacjami i skorumpowanymi siłami zagrażającymi jego synowi, przyjaciołom i całej społeczności.

W obsadzie znaleźli się również Jacob Tremblay („Doktor Sen”) jako syn Winstona, Kevin Bacon jako zdeprawowany biznesmen oraz Elijah Wood w roli jego syna. Co ciekawe, w kostium Toxiego wciela się Luisa Guerreiro, a Peter Dinklage użycza postaci swojego głosu. Jeden z użytkowników Rotten Tomatoes, Alejandro A, napisał w swojej recenzji:

Ten film ma idealną dawkę gore, tandetnego humoru i klimatu kina niskobudżetowego, a wszystko to z udziałem znakomitej obsady. Doceniam bezkompromisowe podejście do historii.

Hołd dla oryginału i powiew świeżości

„The Toxic Avenger” to produkcja, która jest jednocześnie tandetna, kampowa, przezabawna i wciągająca. Twórcy oddają hołd oryginałowi, serwując jednocześnie coś świeżego dla nowej publiczności. To film, który najlepiej ogląda się w kinie, w gronie widzów gotowych śmiać się z jego prostego humoru, przesadzonej dawki gore i anarchicznej zabawy.

Niektórzy recenzenci określają go jako „tandetny, przezabawny i ujmujący film klasy B”, a inni już teraz domagają się kolejnych części. Przyszłość serii zależy oczywiście od wyników finansowych nowej wersji, więc na ten moment pozostaje nam czekać na oficjalne informacje.

Privacy Preference Center