Chociaż trudno w tu uwierzyć, od premiery ostatniej części Matrixa minęło już niemal 18 lat. Na szczęście kontynuacja jest tuż za rogiem. „The Matrix 4 Resurrections” trafi na ekrany kin już 17 grudnia, a oczekiwanie osłodzi nam udostępniony dziś oficjalny trailer.

Zapowiedź, której towarzyszy piosenka „White Rabbit” Jefferson Airplane daje nam przedsmak wielu spektakularnych scen z udziałem Keanu Reevsa i Carrie-Ann Moss. Nadal pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, ale  motyw uwięzionego w Matriksie Thomasa Andersona, który wydaje się nie pamiętać swojej przeszłości jako Neo, prezentuje się niezwykle intrygująco. Całość zwiastuje, że seria wyraźnie ewoluuje i stawia na nieco inne karty, niż poprzednie odsłony. Nie zmienia to faktu, że uderza w nostalgiczne klimaty i wielokrotnie puszcza oko do wiernych fanów. Przekonajcie się zresztą sami:

Co ciekawe, na stołku reżyserskim „The Matrix 4 Resurrections” zasiadła tylko jedna z sióstr Wachowskich, Lana. To pierwsza taka sytuacja w karierze twórczyń, których filmy zawsze były efektem ścisłej współpracy. Na szczęście zwiastun nie daje powodów do tego, aby obawiać się braku klimatu i stylistycznej wizji, za które fani pokochali poprzednie odsłony. Do wspólnej pracy nad scenariuszem reżyserka zaprosiła pisarzy Aleksandara Hemona oraz Davida Mitchella, autora m.in. „Atlasu Chmur”.

Trailer zdradza, że poza powracającymi Keanu Reevsem i Carrie-Ann Moss na ekranie pojawią się także Neil Patrick Harris, Jonathan Groff oraz Yahya Abdul-Mateen II, który najwyraźniej wciela się w młodszą wersję Morfeusza. W filmie zabraknie natomiast odgrywającego tę postać w poprzednich odsłonach Laurence’a Fishburne’a.