Generalnie nie polecamy uczyć się świata z hollywoodzkich filmów, bo można się nieźle ośmieszyć na imprezie. Te filmy jednak są chlubnymi wyjątkami.

2001: Odyseja Kosmiczna

Od przytłaczającej ciszy kosmosu, po pozycjonowanie ziemskich satelitów na orbicie, Odyseja była w swoim czasie (i wciąż jest) wyjątkowo zbliżonym do prawdy filmem. Kubrick konsultował się z niezliczonymi autorytetami naukowymi kiedy rozpoczynał swój projekt i to widać. Przedstawienie siły odśrodkowej używanej na pokładzie Discovery One, proporcje wielkości statku kosmicznego (i czasu potrzebnego na podróż na Jowisza), przekąski astronautów – wszystko zostało dokładnie sprawdzone.

I, niestety, przemiana HAL-a 9000 z pomocnego, przyjaznego komputera kosmicznego do bezwzględnego, psychotycznego komputera kosmicznego też jest całkowicie prawdopodobna. Decyzja HAL o zabiciu załogi Discovery wynikała z instynktu samozachowawczego i chęci przestrzegania sprzecznych dyrektyw misji.

Łowca Androidów

Dystopijny świat Łowcy Androidów jest uważany przez naukowców jako dokładne przedstawienie przyszłości naszej atmosfery. Burzowe, wiecznie czarne niebo wskazuje na atmosferę cierpiącą z powodu nadmiaru węgla, a niektóre technologie w filmie albo istnieją dzisiaj, albo są opracowywane. Europejska firma technologiczna Aeromobil twierdzi, że jej samochód-samolot będzie wkrótce dostępny, a Toyota próbowała już wprowadzić samochód z konstrukcją zbliżoną do poduszkowców.

Dodatkowo Philip K. Dick, autor książki “Czy androidy marzą o elektrycznych owcach”, na bazie której powstał film, przedstawił kilka zadziwiająco dokładnych przepowiedni: pisał o katastrofie jądrowej w sowieckiej Rosji do 1985 r. (katastrofa w Czarnobylu miała miejsce w 1986 r.) i klonowanie materiału genetycznego do 1993 r. (Owca Dolly została sklonowana w 1997).

Kontakt

Minęły prawie dwie dekady, odkąd “Kontakt” zadebiutował na wielkim ekranie i nadal należy do najbardziej dokładnych pod względem naukowym filmów, jakie kiedykolwiek wypuszczono. Ten fakt nie powinien nikogo dziwić — książka, która zainspirowała film z 1997 roku, została napisana przez Carla Sagana, jednego z największych na świecie umysłów naukowych w dziedzinie badań pozaziemskich.

Robert Zemeckis, reżyser „Kontaktu”, zainwestował mnóstwo czasu i energii w to, by film wytrzymał naukową próbę. Jodie Foster szukająca życia pozaziemskiego za pomocą sygnałów radiowych i tłumaczenie obcego języka za pomocą równań matematycznych mają mocne, naukowe podstawy.

Dzień Zagłady

„Deep Impact to prawie lekcja”, powiedział astronauta NASA Tom Jones. „Oglądanie filmu tak zgodnego z fizyką było miłą niespodzianką”.

Nie tylko fizyka jest mocną stroną “Dnia zagłady” – po pierwsze to, że amatorski astronom odkrył kometę zagłady jest wiarygodne, ponieważ to właśnie zapaleńcy-amatorzy są znani z tego, że dostarczają ogromnej ilości danych do społeczności astronomicznej.

Plan rządu, aby powstrzymać gigantyczną kosmiczną skałę (FIRE ZE MISSILES!) jest prawdopodobnie dokładnie tym, co wymyślilibyśmy w 1998 lub 2016 r., a megatsunami wywołane fragmentami komety rozpryskującej się na powierzchni Atlantyku jest uważane za bardzo dokładne. A jeśli pamiętacie, “Dzień zagłady” przewidział również pierwszego czarnoskórego prezydenta USA.

Raport mniejszości

Spielberg spędził wiele godzin na konsultacjach z ekspertami branżowymi: inżynierami komputerowymi, guru technologii, fizykami, etc. tworząc, zdaniem wielu krytyków, jedno z najbardziej realistycznych i dokładnych wizji w historii science-fiction.

Wiele elementów technicznych przedstawionych w “Raporcie mniejszości” już istnieje: interfejsy komputerowe śledzące ruch, skanery siatkówki i wyświetlane HUDS. Inne są na wczesnym etapie rozwoju, jak np. oprogramowanie do rozpoznawania twarzy używane przez reklamodawców w centrach handlowych i na ulicach. A wersje beta systemu przewidującego przestępstwa są już testowane w USA.

Warto wiedzieć, że i tu Philip K. Dick “stał” za filmem – pisarz napisał bowiem opowiadanie na podstawie którego powstał “Raport mniejszości”.

Wall-E

Jeśli myślisz, że Wall-E to uroczy film dla dzieci, a nie dokładna prognoza dotycząca Stanów Zjednoczonych za 400 lat, to się mylisz. Ludzkość każdego dnia w coraz większym stopniu polega na technologii, zaawansowane technologicznie roboty zastępują żyjących, oddychających pracowników, eliminując ludzkie błędy i usprawniając proces produkcyjny, jesteśmy przyklejeni do swoich elektronicznych gadżetów, poziom otyłości jest coraz wyższy, a ludzie dosłownie wyrzucają śmieci do oceanu dla zabawy.

Marsjanin

Jak na razie żaden film nie był w stanie powtórzyć tego, co Marsjanin osiągnął w 2015 roku. Jest uważany za najbardziej wierny naukowo film w historii Hollywood, w dużej mierze dzięki fantastycznej powieści Andy’ego Weira, na podstawie której powstał. Astrofizycy, naukowcy i astronauci zachwycają się tym, jak dobrze powieść Weira (i późniejsza adaptacja filmowa) uchwyciła realne, bardzo ludzkie elementy podróży kosmicznych – od obowiązków załogi i postawy, po strategie przetrwania Marka Watneya (Matt Damon).

Nadmuchiwany HAB? Już w trakcie produkcji. Ziemniaki, które hoduje i zbiera? W pełni osiągalne. Nawet manewr Richa Purnella, który przez wielu uważany jest za sprytny trick hollywoodzkiej magii, ma korzenie w nauce. Teoria „trajektorii wspomagania grawitacyjnego” została stworzona w latach sześćdziesiątych przez Michaela Minovitcha i wprowadzona w życie przez NASA podczas startu The Voyagers w 1977 r., – statku kosmicznego zaprojektowanego do odbycia wycieczki po najdalszych zakątkach naszego Układu Słonecznego.